Nie najnowsze, ale ulubione książki moich dzieci cz. 1
parallax background

Nasza #backlistaprzebojów – nie najnowsze, ale ulubione książki moich dzieci cz. 1

24 maja, 2020
rodzina na kanapie ilustracja
Akcja #backlistaprzebojów – wyciągamy z regałów ulubione stare książki
22 maja, 2020
mama i dziecko ilustracja
Laurka na Dzień Matki po angielsku – ode mnie dla Ciebie, Supermamo
25 maja, 2020
 

Ulubione książki moich dzieci w języku polskim - czas najwyższy na właśnie taki wpis, zainspirowany akcją wydawnictwa Dwie Siostry mającą na celu promocję starszych tytułów polskich wydawnictw, a nie koniecznie samych nowości.

 

O akcji #backlistaprzebojów, zainicjowanej przez wydawnictwo Dwie Siostry, napisałam cały artykuł. W ten sposób chciałam zachęcić Cię do sięgnięcia po starsze tytuły, które na półkach Twoich dzieci leżą już od dawna. Koronakryzys dotknął w różnym stopniu prawdopodobnie większość z nas - nie tylko wydawnictwa, ale także Czytelników.

Choć moja sytuacja zawodowa jest na ten moment w miarę stabilna i wydaje się, że świetnie odnaleźliśmy się w biznesowo w nowej rzeczywistości, to przyszłość wciąż jest niepewna. Zdecydowanie ostrożniej wydaję każdą złotówkę i choć dzieciom co do zasady nie żałuję, to książkowych zakupów też dokonuję z uwagą.

Namówiłam dzieci do przekopania ich biblioteczki i wybrania ukochanych książek, które mamy od dawna. Trochę im też podpowiedziałam, ale ostateczny wybór należał do moich synów: Maksa (7l.) i Mikołaja (2l.). Ponieważ udało mi się zrobić naprawdę dużo zdjęć oddających urodę tych książek, a w opisach nie potrafię być zwięzła - podzieliłam ten tekst na kilka części. Oto one:

Nasza #backlistaprzebojów - nie najnowsze, ale ulubione książki moich dzieci cz. 1 (Agugu, Akuku, Gadu Gadu/Auto Ferdynand)
Nasza #backlistaprzebojów - nie najnowsze, ale ulubione książki moich dzieci cz. 2 (wkrótce!)
Nasza #backlistaprzebojów - nie najnowsze, ale ulubione książki moich dzieci cz. 3 (wkrótce!)

Background książkowo-językowy Elo Pomelo

 

W ramach wyjaśnienia, jeśli jesteś tu pierwszy raz i nie znasz mnie ani mojego bloga, w dużym uproszczeniu: jesteśmy polsko-angielską rodziną mieszkającą w pięknym, ukochanym przez nas Wrocławiu, ale w codzienność dzieci wplatam również hiszpański i niemiecki. Wierzę, że małe dzieci to lingwistyczni geniusze i nie ma limitu jeśli chodzi o języki, które są w stanie opanować. Nie wykluczam wprowadzania kolejnych języków jeśli pozwoli na to czas (jestem mamą aktywną zawodowo i lubiącą spędzać czas sama ze sobą, dlatego ważna jest dla mnie równowaga i nie obciążanie się nadmiernie).

Listę WSZYSTKICH artykułów o naszych poczynaniach i moich przemyśleniach dotyczących języków znajdziesz TUTAJ.

Książki w języku polskim są jednak niezwykle ważną częścią mojej rodzicielskiej agendy, są też dla nas najłatwiej dostępne, więc siłą rzeczy księgozbiór moich synów składa się w dużym stopniu właśnie z nich. Apel wydawnictwa Dwie Siostry przemówił do mnie, zatem…

Oto nasza #backlistaprzebojów - nie najnowsze, ale ulubione polskie książki moich dzieci:

 

Anna Trawka “Agugu”, “Akuku”, “Gadu Gadu”

Klękajcie Pucie i Kicie Kocie (tę drugą akurat moje dzieci zawsze lubiły)! Książki Ani, logopedy, pedagoga, autorki bloga nebule.pl, którego czytam od samego początku jego istnienia, powstały po to, żeby naprawdę wspierać rozwój mowy. Czym więc różnią się od wspomnianej serii o Puciu i tym podobnych? Przede wszystkim faktem, że zostały stworzone biorąc pod uwagę faktyczny rozwój aparatu mowy małego dziecka. Szaleństwem jest myśleć, że roczniak wymówi “hał hał” czy “husiu husiu”, ale “łał łał” czy “buju buju” jest już dużo bardziej prawdopodobne. Każda z książek to poziom wyżej, seria rośnie więc wraz z dzieckiem i rozwojem jego aparatu mowy. “Gadu Gadu” to zbiór popularnych polskich rymowanek i wierszyków.

 

Mój Mikołaj zaczął mówić pierwsze słowa stosunkowo szybko (przynajmniej w porównaniu do starszego brata), bo jeszcze przed pierwszymi urodzinami. Były to zazwyczaj słowa po angielsku. Nie minęło jednak dużo czasu od pojawienia się książek Ani w naszym domu, a zaczął powtarzać wszystko, co mu z nich czytałam. Do dziś zresztą chętnie do nich zagląda.

Ode mnie plus za czarny tekst na białym tle i proste, ale realistyczne ilustracje. Jeśli jesteś mamą-fanką pedagogiki Montessori, to coś dla Ciebie i spodobają Ci się również pisane litery (ja jestem z “obozu” czytania globalnego metodą Domana, więc to nie do końca mój klimat, ale wierzę, że warto mieć w domu różne książki - nie tylko do czytania globalnego)

Gdzie kupić? Bezpośrednio na blogu nebule.pl

 

Janosch “Auto Ferdynand”

Muszę przyznać, że moja własna przygoda z odkrywaniem niesamowitej literatury dziecięcej zaczęła się od zakupu tej książki w Cocofli - books art cafe wine bar we Wrocławiu. To tam kilka lat temu poznałam smak książek dla dzieci mniej popularnych wydawnictw, których nie znajdziesz w koszach z książkami w dyskoncie spożywczym czy na półce w Empiku. Gdy mój pierwszy syn był malutki, nie miałam zupełnie pojęcia jak dobierać książki adekwatnie do wieku - trochę sugerowałam się nieistniejącym już blogiem Z kulturą do dzieci (który prowadziła Asia Gala, obecnie dyrektorka najwspanialszego pod słońcem i jedynego w swoim rodzaju przedszkola, najbardziej przyjaznego dziecku miejsca na mapie Wrocławia, zaręczam to jako mama “absolwenta” tejże placówki), trochę strzelałam w ciemno i z “Auto Ferdynand” strzeliłam w dziesiątkę.

 

Z niewielkimi przerwami ta książka jest u nas w użyciu od 6 lat i niesamowite jest to, że na jej przykładzie dokładnie pamiętam etapy rozwoju mojego starszego syna, jak on z tą książką się obchodził, co zauważał, jak wyglądało jej czytanie na przestrzeni lat, co sobie dopowiadał (na ostatniej stronie zawsze, ale absolutnie zawsze było "...i rybki!" - teraz już musisz przeczytać swojemu dziecku tę książkę, żeby dowiedzieć się dlaczego to takie zabawne), które strony lubił. Dziś mój młodszy, dwuletni synek jest równie mocno zaangażowanym fanem historii o aucie, które z pomocą innych pojazdów wjechało w stromą górę. Starszy jest już samodzielnym czytelnikiem i chętnie czyta na głos młodszemu bratu.
Książka wysłużona, ale nadal w jednym kawałku. Polecam fanom pojazdów wszelakich i lekkiego poczucia humoru.

Gdzie kupić? Na szczęście dostępna w wielu sklepach internetowych <3

Demo książki można obejrzeć tutaj: Auto Ferdynand

 

To nie koniec naszych hitów, które nie są może nowościami wydawniczymi, ale wciąż zajmują ważne miejsce w sercu moich dzieci.


Czy u Ciebie w domu są jakieś książki, które czytasz dzieciakom bez przerwy i zawsze chętnie do nich wracacie, choć nie były w ostatnim czasie promowane na popularnych blogach i profilach na instagramie (o jednym profilu mamy, która poleca książki od serca, a nie dlatego, że są nowością i dostała egzemplarz od wydawnictwa za friko, pisałam w tekście: “Wartościowe profile na instagramie, które powinna znać każda mama” - Marcie można zaufać w ciemno)?

Daj znać co się u Was czyta dobrze i od dawna! Być może ja i moje Czytelniczki odkryjemy jakieś perełki literatury, o których nie miałyśmy jak dotąd pojęcia? NAPISZ MI KONIECZNIE KOMENTARZ lub wiadomość na Facebooku! Kolejne części wpisu już niebawem!

 

Monika Dawidowicz

Autorka bloga EloPomelo.pl


Kreatywna dusza z zacięciem do pisania, projektowania grafik, fotografii i video. Pracująca mama dwóch dwujęzycznych synów, która kupuje dzieciom zdecydowanie za dużo książek. Zawodowo specjalistka od social mediów i content marketingu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.