Praca zdalna z dzieckiem - tak robią to blogerki! Blog Elo Pomelo

Zapytałam 6 blogerek jak idzie im praca zdalna z dzieckiem #elohomeoffice

20 maja, 2020
neon hola po hiszpansku
Historia języka hiszpańskiego w moim domu vol. 3
18 maja, 2020
rodzina na kanapie ilustracja
Akcja #backlistaprzebojów – wyciągamy z regałów ulubione stare książki
22 maja, 2020
 

Praca zdalna z dzieckiem to w obliczu pandemii covid-19 rzeczywistość wielu mam. Wprawdzie placówki powoli wracają do działania, ale wiele z nas wciąż pozostaje na home office ze swoim przychówkiem. Każda rodzina to inna historia i wszystkie nas “dotyka” to w innym stopniu. Poprosiłam 6 blogerek o podzielenie się swoimi odczuciami na ten temat.

 

Co dla mnie istotne - wybrałam mamy, które podobnie jak ja: pracują zawodowo, wychowują dzieci w otoczeniu języków, dużo czytają i prowadzą blogi. Sytuacja każdej z nich jest jednak zupełnie inna, ponieważ zależało mi na różnych perspektywach. Bardzo chciałabym, żebyś Ty również podzieliła się ze mną swoimi odczuciami na temat home office w towarzystwie Twoich dzieci - na dole strony znajduje się opcja komentowania.

 

Anna Maternowska-Frasunkiewicz

blog Języki Dzieciom
"Kiedyś trafiłam w sieci na piękną grafikę. Matka z piór wyciąganych ze swoich skrzydeł tworzyła skrzydła swojego dziecka... i ta wymowa sprawdza się poniekąd w moim przypadku.

Studia tłumaczeniowe były moim marzeniem, które z powodzeniem zrealizowałam i po ponad dwunastu latach intensywnej pracy tłumaczeniowej ograniczyłam mocno swoją działalność na rzecz wychowywania i rozwoju moich dzieci. Przez dłuższy czas walczyłam, żeby złapać jakiś zdrowy balans pomiędzy intensywną pracą, a macierzyństwem, ale próba pogodzenia dużych projektów tłumaczeniowych w ramach działalności i wychowywanie dzieci, wyjście naprzeciw ich realnym potrzebom w takim wymiarze, jak ja to sobie wyobrażałam, nie były realne.

Właśnie dlatego ograniczyłam drastycznie wykonywanie tłumaczeń i zajęłam się dziećmi. Koncentrowanie się z kolei wyłącznie na potrzebach dzieci powodowało tęsknotę za językami, którym poświęciłam dużą część życia i stąd wziął się pomysł na wielojęzyczność i otoczenie dzieci językami, których ja potrzebuję jak powietrza. Założyłam optymistycznie, że dzieci wezmą sobie z tego ile chcą: wszystko, tylko tę część, która je interesuje, albo nic... Obecnie własne potrzeby rozwoju językowego realizuję przy dzieciach, a nocną porą zajmuję się swoimi projektami tłumaczeniowymi i tworzę bloga oraz wpisy na portale społecznościowe, takie jak Facebook czy Instagram.

Działalność w sieci to taki sympatyczny dodatek do tego co robię. W takiej kombinacji odnalazłam swoją równowagę jako mama-tłumaczka-lingiwstka i mam nadzieję, że zainspiruję przy okazji niejedną mamę :)

Sytuacja w związku z pandemią specjalnie nie wpłynęła na moje funkcjonowanie. Co więcej, przez odwołanie zajęć stacjonarnych w szkołach, zyskałam więcej czasu spędzanego z córką w ciągu dnia. Przestałam tracić czas na dojazd do szkoły i stanie w korkach i poświęciłam go na spacerowanie z dziećmi nad rzeką. Oczywiście musiałam przejąć rolę edukatora córki i było to na początek trochę uciążliwe, ale szybko przyzwyczaiłam się nowej roli. W sumie dzieci w czasie pandemii chodzą później spać, więc to jedyna rzecz, która faktycznie wpływa na mój tryb pracy nocnej - zaczynam nieco później, za to poprawiła się nasza jakość życia.

Lepiej planuje zakupy i obiady w ciągu tygodnia, więcej czasu rezerwuje na aktywne spędzanie czasu na świeżym powietrzu, choć zawsze brakuje nam w ciągu dnia tych dwóch godzin, żeby zrobić wszystko, co sobie zaplanujemy. Cały czas pracuję nad wcześniejszym położeniem dzieci spać, niestety z marnym skutkiem :)) Może nauczę się pracować również w ciągu dnia przy nich.

Póki co wiele moich projektów jest bardzo mocno rozciągniętych w czasie, bo nie chcę wybierać między dziećmi a pracą, która z kolei bardzo pochłania mojego męża. Mamy zatem nasz dość tradycyjny podział ról i dzięki temu mogę się cieszyć czasem poświęcanym dzieciom w tak dużym wymiarze w ciągu dnia. "

 

Marta Osowska-Widuto

blog Lena Speaks
"Pandemia wywróciła nasze życie do góry nogami. Ja zaczęłam pracować z domu, a mój mąż przejął w tym czasie opiekę nad dwójką maluchów.

W związku z tym, że do dwujęzyczności nigdy nie musiałam go jakoś specjalnie przekonywać, to ten temat ogarnia świetnie. Bardzo dużo rozmawia z dziećmi po angielsku podczas codziennych czynności i zabawy. Jeśli czyta im książki, to głównie po angielsku. Dzieci słuchają też często angielskich audiobooków. Całości dopełniają u nas angielskie kreskówki.

Ja wspieram męża z angielskim i dodatkowo pielęgnuję włoski. Staram się po pracy, jak najwięcej mówić do maluchów po włosku i czytać im włoskie książki. Daleko nam do strategii OPOL, ale nasza strategia oparta przede wszystkim na dużym luzie i konwersacji daje bardzo dobre efekty. Widoczne jest to bardzo dobrze teraz u syna, który uczy się mówić i zaskakuje nas z dnia na dzień nowymi angielskimi słowami. "

 

Justyna Winiarczyk

blog englishspeakingmum
"Home office to moje drugie imię, ale obecna sytuacja i tak mną mocno potrząsnęła. Każdy ma zupełnie inną sytuację rodzinną, zawodową i życiową, więc zamiast złotych rad zaapeluję jedynie o wyłączenie obszarów mózgu pt. „porównywanie z tym, co było” i „wyrzuty sumienia”. W drugiej kolejności wykorzystywanie na 100% czasu z dziećmi, gdy pracować nie trzeba. Z odgruzowania mieszkania zróbcie konkurs z nagrodami, a w ramach obiadów wspierajcie lokalne biznesy gastronomiczne (makaron z twarogiem też daje radę). "

 

Lena Węglarz

blog Zołzy Biznesu
"Przesyłam moc wsparcia dla wszystkich rodziców pracujących zdalnie razem z dziećmi. Jestem w łatwiejszej sytuacji, ponieważ dopiero kończę swój urlop macierzyński i powoli wdrażam się w sprawy firmowe, a i tak jest to dla mnie wyzwanie. Dodatkowo równolegle staram się ogarnąć swój profil na fejsie i bloga - tej pracy technicznej i promocyjnej też jest sporo. Na chwilę tracę Wiolę z oczu i już leci mi w domu pusta zmywarka albo słyszę huk spadającego stołka.

Cieszę się jednak, że mam w firmie duże wsparcie, bo mogę uczestniczyć w wideokonferencjach z córką. Zazwyczaj siedzi mi na kolanach i "robi notatki" czerwoną kredką, a ja staram się jak najwięcej zapamiętać z rozmów. Czasem wyłączam obraz i mikrofon, by w tym czasie zrobić obiad i nakarmić małą. Mam wtedy spotkanie w formie audio.

Nie wiem, czy umiem w multitasking, ale aktualnie nie mam wyjścia. Nie mam w domu porządku, nie pamiętam, kiedy ostatnio sprzątałam, aktualnie za wielki sukces uważam ogarnięcie prania i wypakowanie zmywarki. Ważniejsze jest dla mnie to, żeby przeczytać córce kilka książek na dobranoc niż mieć wypucowaną kuchnię. "

mama przegladajaca wartosciowe profile na instagramie

Czy widziałaś wcześniej ten artykuł?

Wartościowe profile na instagramie, które powinna znać każda mama

 

Justyna Dąbek

blog Gadka-Gagatka
"Ponieważ opiekowaliśmy się z mężem córką na zmianę, tydzień on, tydzień ja, nie miałam w domu takiego pełnowymiarowego home office. Kilka razy musiałam przesłać kolegom z biura tłumaczenia „na już” i wtedy zaczynała się walka z żywiołem.

Do ogródka dziecka samego nie wygonię, bo w ogródku zazwyczaj zachciewa się kupy (koniecznie na trawę!) i nic to nie ma wspólnego z wychowaniem Montessori, a raczej z chęcią naśladowania naszych zwierząt. Telewizja odpada, bo fajnie jest się wgapiać, gdy nie wolno, ale gdy wolno, to się nie ma ochoty. W grę wchodziło jedynie siedzenie na kolanach i bazgranie po kartkach, koniecznie tych z wydrukowanym do tłumaczenia tekstem.

Z łezką w oku wspominałam czasy, kiedy moja kilkumiesięczna córka umiała tylko siedzieć i tracić równowagę, a ja mogłam z herbatką na biurku i dzieckiem na kocyku przeczesywać internet w poszukiwaniu informacji, czy taki kocyk wystarczająco amortyzuje uderzanie głową o podłogę. "

 

Aga Basta

blog Teachyourbaby.pl
"Przez pierwszy tydzień po porodzie mimo nocnych pobudek na karmienie i późnego chodzenia spać, miałam takie ADHD i tyle energii, że sama z siebie się budziłam wraz ze wschodem słońca i z radością, że mam tyle czasu biegłam przed komputer, z którego nie korzystam przy Mai, ogarnąć to i owo. Potem coś się podziało (tak bez badań, chyba anemia) i padłam, a jak już się poczułam lepiej - nadal potrzebowałam więcej snu. Żeby mieć czas dla siebie, od czasu do czasu dla męża, zaczęłam chodzić spać razem z dziećmi tj. ok. 21:00 i wstawać o 4:15 i tak jest do dzisiaj.

Wcześnie rano mam prawie gwarancję od godziny do kilku godzin wolnego na sprawy komputerowe i nieco później czas z mężem. Dodatkowo zdarza się, że mała przylepa Maja zgodzi się iść do babci i wtedy mam dodatkowe kilka godzin wolnego w ciągu dnia, bo gdy Anitka śpi albo ją karmię też mogę sporo zrobić.

Nie korzystam z tej opcji często, bo najchętniej bym cały dzień miała ją przy sobie. Babcie mają zakaz dawania słodyczy, więc przesadzają z owocami.

Dzień staram się zacząć od języka włoskiego, bo rano jest mniejsza szansa, że Maja odmówi. Mamy OPOL, więc komunikacja ze mną przez cały dzień języku angielskim. Dodatkowo mamy bajki i piosenki w języku hiszpańskim i niemieckim. Staram się, żeby każdy z naszych 4 języków pojawiał się na ekranie nie rzadziej niż co 3 dni.

Nie umiem odmawiać i daję z siebie wszystko, jeśli chodzi o dziewczyny, zaniedbując dom, gotując na szybko, nie sprzątając. Bywało, że kopałam z Mają piłkę trzymając niemowlaka na jednej ręce aż do zaśnięcia. Gdy karmię Anitkę czytam Mai, albo Maja czyta siostrze.

W chwilach aktywności najmłodszej córeczki dbam o jej rozwój fizyczny zachęcając ją do pełzania oraz pokazuję jej karty do czytania globalnego, matematyczne i kontrastowe. Mai podsuwam różności np. szkolne zeszyty ćwiczeń, różne karty, zachęcam do różnych aktywności inspirowanych metodą Shichidy i generalnie robimy to czym się zainteresuje, jednak podstawą naszej domowej edukacji są języki oraz książki."

mama czyta najlepsze polskie blogi o dwujęzyczności

Przy okazji, przeczytaj ten tekst:

Najlepsze polskie blogi o dwujęzyczności i wielojęzyczności

 

Wiesz, co najbardziej mi się podoba w tych wypowiedziach? Że każda jest inna. Każda z powyższych mam ugryzła temat po swojemu. Pokazałam Ci różne przykłady mam na szeroko rozumianym home office, ale mam do Ciebie prośbę. Nie porównuj się do innych. Każda sytuacja i każda historia jest inna. Pamiętaj, że idealne matki z internetu nie istnieją. Za tymi pozornie idealnymi jest jeszcze kontekst :)

Jak wygląda Twoja praca zdalna z dzieckiem? Jeśli masz ochotę podzielić się swoją historią lub zdjęciem, na przykład na instagramie - dodaj hasztag #elohomeoffice i oznacz mnie w miarę możliwości - wtedy bez problemu Cię znajdę i udostępnię Twoją twórczość społeczności zaangażowanych i ambitnych mam czytających Elo Pomelo.

PS Pamiętaj o tym, że za ten cały home office z dziećmi i w ogóle za cały Twój wysiłek wkładany w dwujęzyczność i wspieranie harmonijnego, musisz, ale to absolutnie musisz się nagradzać. Kiedy ostatnio to zrobiłaś?



 

Monika Dawidowicz

Autorka bloga EloPomelo.pl


Kreatywna dusza z zacięciem do pisania, projektowania grafik, fotografii i video. Pracująca mama dwóch dwujęzycznych synów, która kupuje dzieciom zdecydowanie za dużo książek. Zawodowo specjalistka od social mediów i content marketingu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.