Dlaczego nigdy nie będziesz tak dobra jak matki z internetu?
parallax background

Dlaczego nigdy nie będziesz tak dobra jak matki z internetu?

5 maja, 2020
rodzina wiosna piknik
Magazyn Fajności vol. 1 (maj 2020)
2 maja, 2020
mama przegladajaca wartosciowe profile na instagramie
Wartościowe profile na instagramie, które powinna znać każda mama
7 maja, 2020
 

Ich dzieci przed ukończeniem drugiego roku życia mówią w 6 językach, przed ukończeniem trzeciego czytają w 7 i rachują w pamięci. W idealnie czystym mieszkaniu. A one z uśmiechem mówią Ci o tym na instastories, w pełnym makijażu i fryzurze niczym z salonu. Matki z internetu wiedzą jak ogarniać życie, edukację swoich dzieci i zawsze świeżą hybrydę. A Ty nie? Zobacz czemu…

 

Poranek matki z internetu

Jest 7:00, a ona zdążyła ukręcić dzieciom na śniadanie pastę z awokado, którą zagryzły samodzielnie upieczonym świeżym chlebem. Dzieciaki same idą umyć ręce i ubierają się w designerskie ciuszki, bo pora na spacer. Do lasu, w jakimś cool miejscu, którego widok na instagramie dech w piersiach zapiera. W drodze powrotnej zgarniają z paczkomatu kilka przesyłek, których to unboxing zwieńczy pierwszą połowę dnia. Tym razem to kolejne karty do nauki chińskiego, kilka książek dla dzieci po hiszpańsku (same białe kruki, sprowadzane z Ameryki Południowej), zestaw przyborów do wymyślnych prac plastycznych (sama byś takoch nie zrobiła, ale jej dzieci - owszem, bez trudu) i dziecięca prasa prosto z UK, tak by zmaksymalizować ekspozycję na język.



Super efektywność

W domu dzieci wcale nie płaczą, że skoro spędziły 2h w lesie to teraz chcą tablet. Sięgają po minimalistyczne drewniane zabawki i przez 3h używają ich w ciszy i skupieniu. Ich mama w tym czasie pracuje z domu przy eleganckim biurku, a potem raz-dwa-trzy i trzaska tekst na bloga, który przeczytają i udostępnią tysiące mam, które pragną być jak ona. Nagle, ni stąd ni zowąd, na stół w tej pięknej urządzonej w prowansalskim stylu kuchni wjeżdża jakiś zdrowy obiad z samych warzyw - przecież dzieci uwielbiają same warzywa i wcale nie płaczą, żeby zrobić im makaron lub zamówić KFC. Wcale.



Niespodziewany gość

Po obiedzie dzieci samodzielnie zakopują się w swoje tak piękne że aż strach pościelki i zapadają w popołudniową drzemkę. Wtedy mama kończy pracę, wycina kolejne wydrukowane przez siebie materiały dla maluchów (wszak te pod wieczór mogą zacząć się nudzić), nakłada nową hybrydę… Ale co to? Ktoś dzwoni do drzwi! Kto to? To kurier z nową przesyłką pełną prześlicznych pomocy edukacyjnych, na których widok aż cieknie Ci ślina, no przecież Twoje dziecko tyle by się nauczyło korzystając z nich, masz w głowie milion zabaw… zerkasz więc na stronę producenta i przeżywasz szok, że kawałek tektury może być wart tyle co dwa dni Twojej pracy na menadżerskim stanowisku.



Jesteś złą matką

Odkładasz więc telefon wkurzona i wracasz do swojej szarej rzeczywistości na home office, gdzie udajesz na callach, że Ci zerwało połączenie, bo w tym czasie Twoje dzieci rzucały przez okno surowe jajka i sąsiad zagroził, że zadzwoni po policję. Plujesz sobie w brodę, że z dziećmi nie zrobiłaś nic, że szkoła wysyła ponaglenia dotyczące niewykonanych zdalnie zadań domowych, a żłobek gifa ze smutną buzią z powodu zerowej frekwencji na zajęciach online (piszę ten tekst podczas słynnej pandemii wiosną 2020, ale wierzę, że nawet jak pokonamy wirusa to będzie nadal aktualny).

 

Wieczorna frustracja

Zerkasz raz jeszcze, wieczorem, zrezygnowana i rozczarowana sobą, a ona wraca właśnie z wieczornego joggingu, prosto pod prysznic (designerska łazienka, wiadomo, i nieprzyzwoicie drogie kosmetyki do pielęgnacji, z gatunku tych, które są tak drogocenne iż trzeba je trzymać w lodówce i to tylko przez 2 tygodnie, bo potem all the power is gone i musisz zamówić nowe), a potem na domową randkę z mężem.

I zastanawiasz się czemu nigdy nie będziesz jak te matki z internetu.

Powiem Ci, bo wiem. Bo sama, jak osoba tworząca treści do Internetu - szczególnie dla mam - nie jestem bez winy, przekłamując rzeczywistość, pokazując wyłącznie wycinek większego obrazu.



Dlaczego nie jesteś jak matki z internetu?

Nie jesteś jak matki z internetu, bo nie masz dziś właśnie urlopu i nie dostałaś wczoraj od sąsiadki świeżo upieczonego chleba, co by go podać dzieciom na śniadanie (a awokado nie kupujesz, bo jego uprawa nie jest eko ani vega, e-e). Nie jesteś jak matki z internetu, bo dzisiaj Twój partner nie został w domu by pomóc Ci ogarniać majdan, tylko jak większość ojców stwierdził, że jaki tam koronawirus i co to za zagrożenie, przecież piszczące pół dnia dzieci to większe zagrożenie i lepiej jechać do biura i może jeszcze wziąć nadgodziny. Nie jesteś jak matki z internetu, bo nie musisz zamawiać 100 książek dla dzieci miesięcznie by czytać. I tak zupełnie przypadkiem, nie odwiedziła Cię dziś mama lub teściowa lub babcia lub niania, co byś mogła w spokoju dokończyć projekt z deadlinem na przedwczoraj. Nie. Włączyłaś dzieciom Netflix na 4 godziny, bo nie było innego wyjścia.

Nie jesteś jak matki z internetu, bo nie poszłaś wieczorem pobiegać i zamiast przeczytać im 100 nowych książek, przeczytałaś jedną, starą. Ale to ich ulubiona książka. A Ty jesteś ich ulubioną mamą. Najlepszą na świecie! Kiedy ostatnio nagrodziłaś się za swój wysiłek?



You are enough!

Wiesz czemu nie jesteś jak matki z internetu? Bo nie ma jednego słusznego stylu życia i każda z nas ma inną sytuację, inne wsparcie lub jego brak i na ten moment inne warunki i środki. I to jest ok. Dużo ważniejsze niż fakt czy przerobiłaś dziś z dziećmi cykl życia motyla lub Układ Słoneczny przy użyciu pomocy Montessori, jest to czy po skońonej pracy odłożyłaś laptopa i telefon i byłaś dla nich tu i teraz.

I żeby nie było - nie krytykuję matek z internetu, bo sama, zakładając bloga, jestem jedną z nich. Cudownie jest oglądać to cukierkowe życie, inspirować się, zdrowo pozazdrościć. A jakże cudownie jest dzielić się tymi najpiękniejszymi momentami! Zachowajmy w tym wszystkim jednak zdrowy rozsądek - zwłaszcza z perspektywy odbiorcy. Tak nie wygląda CAŁE życie, tak nie wygląda KAŻDY dzień. To fragment. Naciesz oko, przewiń dalej i bądź po prostu sobą! I nagradzaj się za to jaka jesteś super - bo jesteś wystarczająca!

Jeśli znasz jakąś mamę, której przydałby się ten tekst jako kubeł zimnej wody na głowę - nie bądź samolubna, podziel się. Możesz udostępnić go na facebooku lub skopiować link i wysłać jej w wiadomości. Kto wie, może uśmiechnie się i stwierdzi, że nie taki zły z niej człowiek :)



 

Monika Dawidowicz

Autorka bloga EloPomelo.pl


Kreatywna dusza z zacięciem do pisania, projektowania grafik, fotografii i video. Pracująca mama dwóch dwujęzycznych synów, która kupuje dzieciom zdecydowanie za dużo książek. Zawodowo specjalistka od social mediów i content marketingu.

3 Comments

  1. Asia J. pisze:

    Bardzo dobry tekst!

  2. […] prośbę. Nie porównuj się do innych. Każda sytuacja i każda historia jest inna. Pamiętaj, że idealne matki z internetu nie istnieją. Za tymi pozornie idealnymi jest jeszcze kontekst 🙂 Jak wygląda Twoja praca zdalna z dzieckiem? […]

  3. […] The universe is small. A Ty już wiesz czemu nigdy nie będziesz tak dobra jak one. Nie wiesz? To przeczytaj tutaj. Do sedna więc. Jak znaleźć czas na tę całą […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.