Najlepsza mama na świecie to Ty. Kiedy ostatnio się za to nagrodziłaś?
parallax background

Kiedy ostatnio nagrodziłaś się za swój wysiłek?

29 lipca, 2020
tata mama dziecko czyatają
Wychowanie przez bajki, czyli co to są bajki terapeutyczne? [WPIS GOŚCINNY]
3 lipca, 2020
 

Najlepsza mama na świecie… Czy taka w ogóle istnieje? Pewnie, że tak, choć absolutnie nie przypomina idealnych instamatek, które śledzisz w Internecie. To Ty nią jesteś. Tylko kiedy ostatnio nagrodziłaś się za swój wysiłek?

 

Ile razy zachowałaś się jak najlepsza matka na świecie?

Ile razy zrezygnowałaś z czegoś dla siebie, żeby dać coś innego swojemu dziecku? Ile razy zrezygnowałaś ze swojego komfortu tylko po to, żeby Twojemu dziecku było przez chwilę było dobrze? Ile razy nie odmówiłaś czytania czterdziestej książki na dobranoc mimo, że byłaś już bardzo zmęczona, a Twój pęcherz wołał o pomstę do nieba? Ile razy kupiłaś nowe książki dla dzieci za kasę, którą mogłabyś wydać na endermologię? Ile razy zrezygnowałaś z wieczornej Zumby, bo dziecko patrzyło na Ciebie takim słodkim wzrokiem i mówiło: “Mamaaaa, zostań!”. Ile razy, gdy dzieci zostawały na weekend u dziadków, Ty zamiast pojechać do spa - robiłaś im przemeblowanie w pokoju, segregowałaś LEGO kolorami i zamawiałaś usługę prania kanapy i materacy, bo roztocza takie straszne (to ja, jedyne 45 190 razy).

Ile razy zarywałaś noc by doczytać o rozwoju dziecka? By przygotować kreatywne zabawy na następny dzień? By uczyć się nowego języka, żeby uczyć dziecko? Ile razy rezygnowałaś z wyjazdu integracyjnego z firmy, żeby nie przegapić 2 dni z dzieckiem, w których tyle wspaniałych rzeczy można zrobić?



Spoko, to nie spowiedź

Nie musisz mi odpowiadać. Zapisz sobie na kartce albo pomyśl. Na pewno choć na część tych pytań odpowiedziałaś, że więcej niż jeden raz. To normalne. Jesteś świadomą mamą, która chce dla swojego dziecka najlepiej. Skoro jesteś na moim blogu, to pewnie uczysz swoje dziecko języka obcego lub kilku. I pewnie w stopniu nadzwyczajnym dbasz o jego zrównoważony i harmonijny rozwój.



Dwujęzyczność to podwójny wysiłek

O dwujęzycznym wychowaniu dzieci krąży taka opinia, że to nie są dwa rodzicielstwa w różnych językach, praktykowane równolegle do siebie, ale jedno rodzicielstwo, w którym te dwa języki przeplatają się. I okej, trochę się z tym zgadzam, ale mimo wszystko uważam, że wysiłek jest co najmniej podwójny.

Już pal licho to doedukowywanie się, to szperanie godzinami na Amazon w poszukiwaniu książkowych nowości, wymyślanie zabaw. Ale dołóż do tego obciążenie psychiczne, że jesteś odpowiedzialna za taki duży projekt. Dołóż tego brak akceptacji otoczenia, wciąż tak powszechny w Polsce, gdzie dwujęzyczność i wielojęzyczność dzieci to kuriozum, zarezerwowane co najwyżej dla dzieci z mieszanych małżeństw. Dołóż do tego bunty dziecka, wszystkie Twoje kryzysy, momenty zwątpienia. Dołóż do tego brak wsparcia partnera, którego stosunek do dwujęzycznego wychowania w najlepszym wypadku jest ambiwalentny. Dołóż do tego częsty brak natychmiastowych efektów Twoich wysiłków, co może mocno zdemotywować.

 

Twoje sukcesy są prawdziwe

A jednak jesteś tu gdzie jesteś. Każdego dnia robisz krok do przodu ku realizacji Twojego masterplanu, który ma na celu dać dziecku wspaniałe życie i wyposażyć je w cenne umiejętności na przyszłość. Wspieranie dziecka we wczesnym dzieciństwie w tym momencie nie jest już opcjonalne - jeśli ktokolwiek liczy, że na kluczowe kompetencje przyjdzie czas jak maluch pójdzie do szkoły, to się zdecydowanie przeliczył. Jeśli ktokolwiek liczy, że na bycie z dzieckiem, bycie przy dziecku, robienie razem fascynujących rzeczy i wspólne odkrywanie odkrywanie świata, macie całe życie - to jest matematyczną kaleką.

Ty umiesz liczyć. I wiesz co robisz. I faktycznie to robisz. Działasz. Planujesz. Uczysz się, by potem uczyć swoje dziecko. Często kosztem zaspokojenia swoich potrzeb. Jesteś super mamą i choć pewnie nie raz porównywałaś się do tych idealnych matek internetu, to jesteś równie fajna, a nawet lepsza - bo najlepsza dla swoich dzieci.



Kiedy ostatnio nagrodziłaś najlepszą mamę na świecie za jej wysiłek?

Powiedz mi, proszę, kiedy ostatnio nagrodziłaś się za swój wysiłek? Wiem, powiesz pewnie, że uśmiech ‘bąbelka’ wszystko wynagrodzi, ale nie oszukujmy samych siebie i siebie nawzajem. No, nie.

Kiedy ostatni raz spojrzałaś w lustro, sama sobie głęboko w oczy i z czułością powiedziałaś:
“Ej, stara, jesteś zajebista! Tak trzymaj!”? Kiedy sprawiłaś sobie jakiś prezent za to, że przygotowałaś dzieciom szalone językowe czy też rozwojowe zabawy na cały tydzień?

Nie ma jednej słusznej nagrody dla świadomej mamy, która robi coś ponad niezbędne minimum (czyli utrzymanie dziecka w sytości, czystości, temperaturze ciała 36,6 i włączenia Netflixa). Dla jednej z nas będzie to chwila sam na sam z kubkiem ulubionej kawy, dla innej “dorzucenie” do koszyka na czytam.pl do sterty książek dla dzieci jakiegoś lekkiego historycznego romansu lub wręcz przeciwnie - psychologicznego thrillera o zawiłej fabule, który będzie intelektualnym wyzwaniem (ale jakim przyjemnym!). Jeszcze inna wreszcie zamiast kupować dzieciom kolejną zabawkę edukacyjną (której i tak najprawdopodobniej wcale nie potrzebują) pójdzie na tę całą endermologię. Albo na imprezę w przyjaciółkami. Albo sama w góry (to ja!). Albo zrelaksuje się przy telenoweli (ej, serio, może to siara, ale ja uwielbiam!).

Tak przy okazji, od września rusza newsletterowa telenowela Elo Pomelo. Opowiem romantyczną - i trochę jak z kiczowatego filmu - telenowelę o miłości i o tym jak to się zaczęło z tą dwu- i wielojęzycznością moich synów. Zapisz się na newsletter już dzisiaj, żeby nie ominęła Cię ta “literacka” przyjemność. Pamiętaj tylko, żeby potwierdzić swój zapis - inaczej ominą Cię pikantne szczegóły :)

.



Wiesz co bym chciała, żebyś zrobiła po przeczytaniu tego wpisu?

Chcę, żądam, żebyś pomyślała o sobie z dumą i z zadowoleniem, pogratulowała sobie i nagrodziła swój wysiłek. Wy-mia-tasz! Jesteś boginią! Wonderwoman! Zrozum to wreszcie!

I może podeślij ten tekst mamie, która zawsze uważa, że robi za mało. Zbyt często porównuje się do wyidealizowanych wizerunków matek z Internetu. Która nie wierzy, że jej wysiłki są warte nagrody.

A przecież są! Każda z nas to najlepsza mama na świecie!



 

Monika Dawidowicz

Autorka bloga EloPomelo.pl


Kreatywna dusza z zacięciem do pisania, projektowania grafik, fotografii i video. Pracująca mama dwóch dwujęzycznych synów, która kupuje dzieciom zdecydowanie za dużo książek. Zawodowo specjalistka od social mediów i content marketingu.

2 Comments

  1. paulina pisze:

    Bardzo pozytywny tekst! Każda mama powinna nagradzać się nie tylko od święta i widzieć w sobie super człowieka, który bardzo dużo ogarnia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *