parallax background

Banjo, tamburyn, piórka i smoki (i koniki, rzecz jasna)

angielskie ksiazki
5 pięknych i prostych książek po angielsku (dla przedszkolaków) [+VIDEO]
24 października 2018
gruffalo the film
Niesamowita animacja na podstawie słynnej książki dla dzieci
9 listopada 2018
 

Kiedy byłam małą dziewczynką, z podziwem śledziłam losy moich ulubionych piosenkarek. Nie było wtedy łatwo, zamiast wlepiać ślepia w ich profile na instagramie czy twitterze, jak to dziś robią dzieciaki, skrzętnie spottowałam, w której gazecie znajduje się choćby najmniejsza wzmianka o Britney Spears, Avril Lavigne, Spice Girls czy Destiny’s Child.

Następnie stękałam mamie by ową gazetę zakupiła, abym mogła wspomnianą wzmiankę wyciąć i wkleić do swoich zeszytów uwielbienia.



Kolejnym krokiem było wzdychanie do tych mięsistych od wycinków i taśmy stron oraz - rzecz jasna - chwalenie się przed koleżankami jakie to prasowe białe kruki znajdują się w mojej kolekcji. Niech pierwsza rzuci kamieniem ta, która nie była czyjąś psychofanką i nie miała dedykowanego tej osobie zeszytu… deszczu kamieni nie widzę!

Z równym zaangażowaniem wyczekiwałam na każdy możliwy telewizyjny wywiad, a potem powtórkę i drugą powtórkę, choćby w obcym języku, byle tylko ujrzeć jakiś materiał z ulubioną gwiazdą. Najbardziej podobały mi się nagrania z ich dzieciństwa. Byłam zaintrygowana i oczarowana faktem, że od najmłodszych lat dziewczyny te otoczone były muzyką. Rodzice grali na instrumentach, puszczali im klasyki popu i soulu, wozili po konkursach muzycznych czy festiwalach, finansowali naukę śpiewu lub gry na instrumentach… Ja nie wychowałam się w takiej rodzinie.

Choć moi rodzice posiadali wypasiony jak na tamte czasy sprzęt grający - wieżę, do której można było wsadzić TRZY (słownie: TRZY!!!!) płyty CD (słownie: SIIIIIIII DIIIIIII!), czyli wszystkie jakie mieliśmy w domu (ZZ Top, Kayah i Bregović* oraz oczywiście Bajm) - zdecydowanie mój dom nie był wypełniony muzyką.

Miałam keyboard, to fakt. Rodzice kupili mi go i kazali sobie na nim jakoś grać. Nie mam im oczywiście za złe, zwłaszcza mając na uwadze, że do niedawna dokładnie w taki sam sposób kazałam swojemu dziecku jakoś sobie oglądać tablet.



{PRZEWIŃ W DÓŁ DO DALSZEJ CZĘŚCI TEKSTU}



    „W moim domu muzyki jest tyle, że wylatuje przez wszystkie możliwe szpary. ”

     

    Na płycie ZZ Top wyrosłam bowiem na człowieka z niezłym słuchem, całkiem przyzwoitymi możliwościami wokalnymi (na karaoke nie ma wstydu, a moje dzieci uwielbiają gdy im śpiewam kołysanki), ogarnęłam ten keyboard, gitarę, liznęłam perkusji i przede wszystkim jestem świadomym odbiorcą muzyki o szerokich horyzontach, wciąż głodnym nowych dźwiękowych wrażeń, nieustannie poszukującym i wiecznie kreującym. W moim domu muzyki jest tyle, że wylatuje przez wszystkie możliwe szpary.

    Słuchamy, tańczymy, gramy, śpiewamy. Przy pierwszym dziecku to było we mnie jeszcze mocno uśpione, ale drugi syn obudził we mnie tę świadomość - że dźwięki mają wielkie znaczenie dla rozwoju. Z tego względu staram się wynajdować dla moich chłopaków dobry materiał muzyczny.

    Jednym z ważnych elementów jest fakt, żeby mnie również te utwory się podobały. Ciężko jest bowiem robić z siebie wariata, pląsać i przygrywać do piosenek, które nas irytują. Mnie irytuje popularna, prosta i naiwna w swej naturze muzyka “dla dzieci”. Z radością więc sięgam po każdą alternatywę, a ta czasami czeka na nas w najbardziej nieoczekiwanych miejscach.



    Co to jest Spotify? (to nie jest, niestety, wpis sponsorowany)



    Myślę, że każdy meloman wie, ale gdybyś jednak przeoczyła istnienie tego wynalazku to spieszę z wyjaśnieniami. Spotify to aplikacja mobilna oraz desktopowa (czyli na komputer) dzięki której, najprościej mówiąc, możemy słuchać muzyki. Konkretniej - ogromnej biblioteki utworów z różnych kategorii, od popowych nowości, przez rockowe klasyki, nagrania stand-upów czy podcasty, po Mozarta. Tylko kilka razy zdarzyło mi się, że nie znalazłam na Spotify jakiegoś bardzo niszowego lub starego utworu, często też brak obecności danego albumu w apce jest zabiegiem marketingowym (np. płyta “Lemonade” Beyonce nie jest dostępna na Spotify, bo została wypuszczona tylko w serwisie Tidal należącym do męża divy), nieraz wycofanie danej płyty ze Spotify związane jest z utraceniem lub naruszeniem praw autorskich, etc. Niemniej jednak większość muzyki, której chcesz słuchać, po prostu tam znajdziesz. Spotify w tym przewyższa chociażby YouTube (na którym mniej lub bardziej legalnie posłuchasz wszystkiego), że po pierwsze - właśnie - cała muzyka jest tam legalna. Po drugie - to jest gotowy odtwarzacz muzyki z wszelkimi potrzebnymi opcjami jak tworzenie list odtwarzania, zapętlanie listy, albumu lub pojedynczego utworu, itd. Aplikacja personalizuje treść pod kątem preferencji użytkownika, czyli np. sugeruje podobną muzykę do tej, której słuchamy lub tworzy z automatu playlisty z naszymi ulubionymi kawałkami (niestety u mnie nauczyła się, że ulubionym utworem jest czołówka z kreskówki “Tomek i Przyjaciele”; Przypadek? Nie sądzę.). Co więcej - autorzy Spotify zatrudniają sztab specjalistów od contentu, którzy przygotowują gotowe playlisty właściwie na każdą okazję i w każdym nastroju. Jest też kilka gotowych list utworów dedykowanych dzieciom i właśnie jedna z nich zagościła na stałe w naszych głośnikach, ale zanim przejdziemy do samej muzyki, wyjaśnię jeszcze kilka kwestii technicznych dla tych, którzy nie znają i nigdy nie korzystali ze Spotify.

    parallax background

    "Autorzy Spotify zatrudniają sztab specjalistów od contentu, którzy przygotowują gotowe playlisty właściwie na każdą okazję i w każdym nastroju."

     


    Jak korzystać ze Spotify i ile to kosztuje?



    Spotify jest dostępne w wersji darmowej i premium. Jeśli zdecydujesz się na opcję bezpłatną, od czasu do czasu muzykę będą przerywać reklamy, a w telefonie opcje przewijania i wyboru utworów są ograniczone.

    Wersja na komputer jest już bardziej łaskawa, polecam jednak wersję premium - to około 20zł miesięcznie, ale zdecydowanie warto - artyści i wydawcy otrzymują wynagrodzenie za odsłuchane tylko przez użytkowników wersji płatnej.

    Aby zacząć korzystać ze Spotify, należy założyć konto na stronie i… po prostu cieszyć się muzyką. Aplikacja na telefon dostępna jest dla systemów Android i iOS. Aby skorzystać z gotowych playlist, należy wybrać zakładkę “Gatunki i nastroje”.

     

    Folkowa playlista - piosenki dla dzieci po angielsku

    Lista piosenek, która urzekła mnie najbardziej, to “Folk for kids”. Składa się z 70 (70!) różnorodnych utworów mniej lub bardziej ocierających się o amerykański folk. Znajdziemy na niej piosenki country, akustyczne ballady, elementy reggae, bluesa oraz kawałki inspirowane indiańskimi klimatami. Co ciekawe, wykonawcy to nie tylko artyści specjalizujący się w muzyce dedykowanej dzieciom - na liście znajdziesz również utwory w wykonaniu takich sław jak Bob Marley czy Johnny Cash.

    Całość jest jednocześnie bardzo zróżnicowana i w pewien sposób spójna. To muzyka, która przywodzi mi na myśl leśną scenę letniego festiwalu z niszowymi zespołami wykonującymi swoje kompozycje w akompaniamencie ukulele, bajno czy tamburyna, to taki klimat jak dziara z piórkiem, babie lato (z angielska indian summer), włosy posklejane morską wodą, bose stopy na trawie. We mnie ta muzyka wywołuje bardzo dobre, wakacyjne emocje i aż chce mi się jej słuchać z moimi dziećmi jesienią, co by się nie dać szarościom i melancholii.

    Mamy już zresztą kilka ulubionych pozycji, których moi synowie potrafią słuchać po kilka razy, na okrągło, między innymi fantastyczną i powodującą ciarki interpretację jednej z najpiękniejszych kołysanek “All The Pretty Little Horses” w wykonaniu Laury Veris czy skocznego, zachęcającego do zabawy “Stop and Go” Elli Jenkins zamykającego listę.

    Folk for Kids to playlista zawierająca utworzy zarówno do wygłupiania się jak i chillowania i rozkoszowania się po prostu byciem ze sobą, przytulaniem i buziakami. Czy jest na tym świecie coś lepszego niż dobra muzyka, przytulanie i buziaki? Koniecznie daj znać czy znasz Spotify i co sądzisz o folkowych piosenkach dla dzieci… Może Twoje dziecko znalazło tam swój ulubiony utwór? A które kawałki podobają się Tobie?

    Jeśli spodobał Ci się ten tekst i uważasz, że może przydać się innym rodzicom szukającym wartościowych treści muzycznych, artystycznych i językowych dla swoich dzieci - koniecznie podaj go dalej, na przykład udostępniając na swojej tablicy na facebooku. Z góry dziękuję!

    *Do dziś uważam, że Kayah & Bregovic wydali w 1999 roku najlepszą, bo najbogatszą, najbardziej różnorodną (i jednocześnie spójną) artystycznie i totalnie ponadczasową płytę. Słucham jej pisząc ten tekst (a raczej jego część, bo standardowo piszę w kawałkach, na raty, z doskoku pomiędzy pracą i zabawą z moimi chłopakami).

    4 Comments

    1. […] – jak zwykle przypadkiem, błąkając się po meandrach dziecięcej sekcji na Spotify (o tym jak korzystać z serwisu i o co w tym w ogóle chodzi pisałam już na moim blogu w tekście o folkowej playliście dla […]

    2. Anna Kozlowska pisze:

      Niezwykle dobrze się tego słucha, nawet bez dzieci 🙂 Dzięki!

    3. […] przez setki utworów dla dzieci po hiszpańsku na Spotify (więcej aplikacji przeczytasz w tekście o folkowej playliście – jest tam instrukcja użytkowania!) i […]

    4. […] playlista po angielsku dla dzieciaków w różnym wieku PRZEJDŹ DO TEKSTU  Proste, łagodne i spokojne piosenki dla dzieci (oczywiście znów w języku […]

    A Ty? Powiedz mi teraz co o tym myślisz -> -> -> NAPISZ KOMENTARZ