Po co nam w domu książki dla dzieci po niemiecku?
parallax background

Po co nam w domu książki dla dzieci po niemiecku?

17 maja, 2020
jak nauczyc dziecko hiszpanskiego przez zabawe
Historia języka hiszpańskiego w moim domu vol. 2
14 maja, 2020
neon hola po hiszpansku
Historia języka hiszpańskiego w moim domu vol. 3
18 maja, 2020
 

Po co nam w domu książki dla dzieci po niemiecku? Jesteśmy polsko-angielską rodziną mieszkającą we Wrocławiu, a ja i tak wprowadzam w codziennych zabawach z dziećmi elementy hiszpańskiego. Czy jest tu miejsce na jeszcze jeden język?

 

Tekst w telegraficznym skrócie:

W mojej rodzinie, w różnym zakresie, występują 4 języki.
Mój profil na fejsie jest przekozacki, więc POLUB GO TERAZ :)
Książki dla dzieci po niemiecku są pamiątką po krótkim okresie, kiedy to mieszkaliśmy ze starszym synem w Niemczech.
Książka Glenna Domana, będąca wynikiem wieloletnich badań jego zespołu, przekonała mnie, że nie ma limitu wiedzy i języków jaką mogą przyswoić małe dzieci.
Jako dziecko miałam w domu książki po niemiecku i choć rodzice mi ich nie czytali, to marzyłam by je zrozumieć i zawsze chętnie uczyłam się języków obcych - silna motywacja wewnętrzna.
Zaczęłam z dziećmi coraz częściej zaglądać do naszej niemieckojęzycznej biblioteczki i zobaczymy jaki efekt to przyniesie!
 

Po co nam w domu książki dla dzieci po niemiecku?

No, tej to odbiło! Polski i angielski to i tak dużo, namiesza dzieciom w głowach. Do tego hiszpański? Ekstrawagancja i w ogóle to po co. Ale żeby jeszcze niemiecki, to już kompletna przesada!



Ja mówię i żyję

Ja wiem, że to tak wygląda. Jakbym nic innego w życiu nie robiła, tylko pompowała dzieciom do głowy języki. Gdybym jednak miała powiedzieć co tak konkretnie kryje się pod “pompowaniem”, to w sumie nie wiem. Ja do dzieci mówię, ja z dziećmi rozmawiam, ja dzieciom śpiewam i czytam. A oprócz tego żyję - pracuję na odpowiedzialnym stanowisku w międzynarodowej firmie, stale się dokształcam z dziedzin związanych z pracą i z rodzicielstwem, dużo czytam, staram się spędzać czas na łonie natury i piszę jeden z największych blogów w Polsce o dwujęzyczności, książkach dla dzieci i wczesnej edukacji.



Mieszkaliśmy kiedyś w Niemczech

Jeśli obserwujesz mnie uważnie na Facebooku, do czego zachęcam, bo tam są naprawdę fajne dyskusje, ankiety i dużo więcej bieżących treści o dwujęzycznym wychowaniu niż tutaj na blogu, to prawdopodobnie oglądałaś mój live na otwarcie tego bloga. Właśnie podczas tej luźnej audycji zdradziłam, że kiedyś wraz ze starszym synem mieszkałam w Niemczech. I właśnie stamtąd przywieźliśmy książki dla dzieci po niemiecku mimo, że pierwotnie zupełnie nie zamierzałam utrzymywać tego języka w naszej rodzinie po powrocie do Polski.

 

O tym, by jednak włączyć elementy niemieckiego w naszą codzienność, zaważyły następujące czynniki:

1. Na przestrzeni ostatnich 2 lat zapoznałam się z większą ilośćią publikacji naukowcyh i popularno-naukowych na temat rozwoju dziecka, przyswajaniu języka i tajników ludzkiego mózgu, niż przez całe dotychczasowe życie, 3 lata na filologii i chwilę na pedagogice (obiecuję sobie, że pewnego dnia wrócę!). I jasno z nich wynika, choć dopiero ostatnio przeczytana “How to Teach Your Baby to Read” Glenna Domana (książkę w języku angielskim możesz zamówić z polskiego sklepu internetowego) przekonała mnie tak na 100%, że there is no limit.

Małe dziecko jest w stanie przyswoić bezproblemowo każdą wiedzę, w każdej ilości i w każdym języku (więc i każdy język) tak długo jak dzieje się to w atmosferze zabawy, miłości i szacunku. Doman mówi też o tym, że nawet prezentując wiedzę nieidealnie, osiągniemy lepsze efekty, niż ograniczając dziecku dostęp do tej wiedzy. Ja to kupuję. W przeciwieństwie do początków w hiszpańskim, moją przewagą jest przyzwoita znajomość niemieckiego, która wymaga tylko odświeżenia. Mamy też książki i dostęp do Internetu - najlepsze propsy do rozpoczęcia przygody z językiem obcym.

2. Jako dziecko miałam w domu dużo książek, czasopism i komiksów po niemiecku. Moi rodzice mi ich nigdy nie czytali, nie uczyli mnie niemieckiego, nie mówili do mnie po niemiecku (mimo, że mój tata zna ten język na poziomie, który wprawia native speakerów w zdumienie - tak wysokim!; a jest samoukiem). Mieliśmy też książki po angielsku i też mi ich nie czytali. Nie pamiętam nawet, żeby jakoś specjalnie dużo czytali mi po polsku, choć mam pewne przebłyski wspomnień, ja jednak do grona samodzielnych czytelników dołączyłam - według podań rodzinnych - między czwartym, a piątym rokiem życia (bez kart, bez sylab, mama nauczyła mnie alfabetu, a ja już skleiłam sobie to w całość), więc być może dlatego bardziej pamiętam, jak czytałam sama.

Tak czy siak, dla mnie te książki po angielsku i niemiecku były fascynujące. Słowa wyglądały inaczej, pojawiały się też znaki nieobecne w polskim alfabecie i marzyłam jako dziecko o tym, żeby je rozszyfrować. Wtedy zrodziła się we mnie wewnętrzna motywacja, by w przyszłości nauczyć się angielskiego, niemieckiego i innych języków. Od tej pory, a było to na pewno zanim zaczęłam edukację szkolną, nie trzeba było mnie szczególnie przekonywać do zgłębiania tajników języków innych niż ojczysty.



Mieszanka idealna

Mam więc pojemnik bez limitu - małe dzieci można nauczyć wszystkiego.
Mam też chęć wzbudzenia w dzieciach głodu wiedzy, motywacji by dowiedzieć się czegoś więcej, realnej potrzeby znajomości języka (wyobraź sobie bowiem fantastyczny komiks, w którym już po samych obrazkach widać, że dzieje się tam jakaś niesamowita historia - a tekstu nie jesteś w stanie rozszyfrować… pewnie starałabyś się zrobić coś, aby jednak móc!).

Właśnie dlatego trzymam cały czas te nasze książki dla dzieci po niemiecku i przyznam, że coraz częściej do nich z synami zaglądamy!
Poza tym nie mam jeszcze skrystalizowanych konkretnych KPIsów (Key Performance Indicators, korpomatki znajo) związanych z tą ścieżką, tak jak nie mam mam ich skrystalizowanych na ścieżce angielskiego, hiszpańskiego czy edukacji moich dzieci. Czas pokaże, a my po prostu świetnie się bawimy i czytamy wspaniałą dziecięcą literaturę.

 

Czy w biblioteczce w Twoim domu znajdują się książki dla dzieci po niemiecku? A może w innych językach? Koniecznie odezwij się w komentarzu i daj znać jak to u Was wygląda :)

 

Monika Dawidowicz

Autorka bloga EloPomelo.pl


Kreatywna dusza z zacięciem do pisania, projektowania grafik, fotografii i video. Pracująca mama dwóch dwujęzycznych synów, która kupuje dzieciom zdecydowanie za dużo książek. Zawodowo specjalistka od social mediów i content marketingu.

2 Comments

  1. […] Monika z bloga elopomelo.pl opowiada u siebie o powodach, dla których w naukę niemieckiego warto zainwestować „Po co nam w domu książki dla dzieci po niemiecku?” […]

  2. […] Monika z bloga elopomelo.pl opowiada u siebie o powodach, dla których w naukę niemieckiego warto zainwestować „Po co nam w domu książki dla dzieci po niemiecku?” […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.