Jak uczyć dziecko hiszpańskiego w domu? Udzieliłam wywiadu.
parallax background

Jak uczyć dziecko hiszpańskiego w domu? Udzieliłam wywiadu.

29 października, 2020
angielska mama
Angielskie mamy na YouTube – kanały, z których nauczysz się języka (mimochodem)
26 października, 2020
mama zastanawia sie jak nauczyc dziecko jezyka obcego tanio
Jak nauczyć dziecko języka obcego… tanio?
2 listopada, 2020
 

Udzieliłam wywiadu, a właściwie to wzięłam udział w rozmowie z Martą Zięcik, która prowadzi El Chiquitín, platformę kursową, na której podpowiada jak uczyć dziecko hiszpańskiego w domu. Podzieliłam się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami na temat domowej dwujęzyczności i wielojęzyczności. Poniżej możesz obejrzeć zapis wywiadu. Pod spodem wypisałam w punktach najważniejsze treści i spostrzeżenia.

 

  • Marta wspomniała o newsletterze, na który można zapisać się na jej stronie El Chiquitín. Do subskrybentów wysłała e-booka o Halloween po hiszpańsku.
  • Nawiązuję do historii swojej przygody z językiem hiszpańskim. Opisałam ją także na blogu w trzech częściach - zapraszam do lektury: cześć 1, część 2 i część 3.
  • Nauka hiszpańskiego na macierzyńskim nie jest idealna - ale albo uczysz się tak albo nie uczysz się wcale. Warto wykorzystać ten czas, nawet jeśli działasz na połowie swoich standardowych obrotów.
  • Opowiadam o tym czy trzeba być lektorem, żeby uczyć dziecko języka: NIE. Ja jestem lektorką, ale specjalizuję się w pracy ze studentem dorosłym. Douczam się i dokształcam by uczyć dzieci, najwięcej uczę się obserwując swoje własne i EKSPERYMENTUJĄC.
  • Nie ma przepisu na to jak nauczyć dziecko hiszpańskiego w domu, który pasuje do każdego dziecka. Każdy jest inny. My, rodzice, jesteśmy najlepszymi nauczycielami swoich dzieci.
  • Trudności w rozpoczęciu przygody z hiszpańskim w domu:
    1) Aspekt praktyczny - trudna dostępność materiałów, wyższa cena, trzeba się naszukać.
    2) Mało żywych użytkowników języka w naszym otoczeniu, tylko tacy, którzy znają też polski lub angielski.
    3) Brak motywacji dzieci, by uczyć się i używać hiszpańskiego - angielski i polski wydaje im się wystarczać do praktycznej codziennej komunikacji.
    4) Przeciążenie mamy - dużo obowiązków z polskim, angielskim, niemieckim, wszechstronnym rozwojem dziecka, pracą zawodową i życiem. Jak znaleźć przestrzeń na hiszpański?
  • Moje rozwiązania: niania z Kolumbii, która nie zna polskiego ani angielskiego, korzystanie z platform online - testowałam El Chiquitín i The Cultured Kid.
  • Inne rozwiązanie - spotkania online, ważne by osoba po drugiej stronie nie tylko znała hiszpański, ale umiała zainteresować dziecko, szczególnie to starsze.
  • Artykulacja, ułożenie aparatu mowy - dzieci to widzą, obserwują i też na tej bazie uczą się języka. Tego nie widać w bajkach tylko w rozmowie z człowiekiem.
  • Bajki są ok jako uzupełnienie, ugruntowanie języka, poszerzanie słownictwa, itd.

Jeśli przeczytałaś, ale nie obejrzałaś, to wróć do filmu - uważam, że naprawdę warto obejrzeć. Jeśli masz jakieś pytania, nie wahaj się ich zadać w sekcji komentarzy - odpowiem na każde zgodnie z moją wiedzą lub odeślę do odpowiedniego źródła.


 

Monika Dawidowicz

Autorka bloga EloPomelo.pl


Kreatywna dusza z zacięciem do pisania, projektowania grafik, fotografii i video. Pracująca mama dwóch dwujęzycznych synów, która kupuje dzieciom zdecydowanie za dużo książek. Zawodowo specjalistka od social mediów i content marketingu.

2 Comments

  1. Patrycja pisze:

    Hej!
    Bardzo fajna rozmowa…na luzie a jednak wnosząca dużo przydatnych treści.
    Chciałabym sie odnieść do 2 kwesti:
    1. Czy planujesz może jakiś atykuł na blogu/filmik na YT na temat domanowania? Znam teorie i blogi traktujące temat ale jestem ciekawa Twoich doświadczeń. Na stanie mam podobnie jak Ty dwulatka i drugie w drodze. Właśnie kończymy zestaw 1 i 2 polski i szczerze mówiąc nie uśmiecha mi się produkacja kart…interesowałby mnie także ang i hiszpański. Zdradzisz jak to u Was wygląda? Z jakiech materiałów/platform korzystacie i jakie widzisz efekty? 🙂
    2. Trochę przekornie do pytania pierwszedo i ostatniego artykułu na Twoim blogu nt czasu ekranowego u dzieci chciałabym spytać JAK?? Jak wiedząc, że dla dwulatka max przed ekranem to 20 min według wytycznych zmieścić w tym Pepe po angielsku, karty domana po hiszpańsku i platformę do nauki niemieckiego? Masz jakieś swoje patenty? Codziennie inny język i jedna aktywność przed ekranem? Wiadomo, że życiem życiem i te 20 minut potrafi się rozciągnąć ale jestem ciekawa Twoich przemyśleń na ten temat.

    Pozdrawiam
    Patrycja

    • Po pierwsze – dziękuję Ci za to, że poświęciłaś czas na dodanie tego komentarza.
      ad 1. Tak, planuję. Ja produkuję karty. Kupiłam czyste plansze od WE, piszę sama ręcznie, na bieżąco, jak jakaś fraza/zdanie spodoba się mojemu synowi, zobaczymy to w książce, imiona nowych kolegów, etc. Korzystamy z Maluchczyta i hiszpański z BrillKids gdzie pomijam niektóre sekcje. Dużo robię slajdów w google slides, trochę korzystam z tego, co inni rodzice wrzucili na grupy. U nas już głównie są bity inteligencji + napisy lub książki do czytania globalnego. Pojedyncze wyrazy czasami. I matma na kropkach (w maluchczyta da się zmienić kropki na inne kształty co z 2-latkiem może okazać się super pomocne).

      ad 2. My na przykład teraz mamy taką sytuację, że przedszkole juniora jest zamknięte i jest ze mną w domu – ja ze względu na charakter pracy nie mogę sobie pójść na L4 czy opiekę, muszę pracować. Oczywiście wtedy ten czas ekranowy jest znacznie dłuższy niż zalecenia, ale tutaj niestety nie ma super rozwiązań – próbowałam pracować, gdy jest w domu niania i bawi się z synem, ale mamy taki układ mieszkania, że nie mam możliwości zamknąć się z pracą w osobnym pomieszczeniu i jestem w open space, gdzie oczywiście młody szaleje, chodzi do kuchni co chwilę, biega, szuka czegoś. Nauczka, by następne mieszkanie lub dom lepiej pod tym kątem przemyśleć (ale nigdy nie sądziłam, że będę pracować tyle z domu i to jeszcze z dzieckiem na kolanie).
      Ja mam taką strategię, że priorytet mają prezentacje z metody Domana i zazwyczaj rano już mamy ich mnóstwo zrobionych (jeszcze przed pracą, przed przedszkolem, gdy działa). Tylko, że to jest jakieś 5 minut, nie więcej. Peppy po angielsku czy hiszpańsku też nie trzeba codziennie, przecież można spróbować z audiobookiem, ze zwykłą książką. Poza tym 20min to jest sugestia. Sama znasz swoje dziecko, widzisz, kiedy już się robi pobudzone, kiedy nerwowe po kontakcie z ekranem. Możesz spróbować to przedłużyć o 5, 10, 15min. Możesz zrobić dłuższe posiedzenia co drugi dzień. U mnie problem jest taki, że mam też starszego syna, który oczekuje już więcej czasu przed ekranem, bo oprócz tego, że ogląda coś dla rozrywki i gra (często w fajne, rozwijające wyobraźnię gry, ale też czasem w durne :P), to jeszcze ćwiczy pisanie na klawiaturze, szuka informacji w Internecie do zadania domowego albo jak ja nie znam odpowiedzi na jakieś pytanie, szuka sobie kolorowanek do wydrukowania, tutoriali jak coś narysować, ogląda w sklepach internetowych rzeczy, gdy szuka prezentu na urodziny, itd… i młody często też chce w tym uczestniczyć. Nie zabraniam wtedy jakoś strasznie, chociaż generalnie mamy ze starszym taką umowę, że robi dłuższe posiedzenia przed komputerem, wtedy kiedy ja wychodzę z małym na spacer, a on chce zostać.
      Uważam, że nie ma tutaj jednego dobrego rozwiązania. Każdy musi postępować tak jak uważa za słuszne.
      Ogólnie wolę jak dzieci czytają, słuchają, spędzają czas na świeżym powietrzu, ale to jest możliwe wtedy, kiedy mają moją pełną uwagę. Nie oszukujmy się, nie jest to osiągalne jeśli się pracuje zawodowo, a w kraju szaleje pandemia, przez którą ciągle są zmieniane warunki pracy szkół i przedszkoli.
      Dodam jeszcze na koniec, że ja ze starszym synem od początku życia popełniałam dużo błędów w związku z ekranami . Wspominałam o tym przy okazji tego tekstu: https://elopomelo.pl/male-dzieci-i-jezyki-obce-starty-wpis/
      Później zrobiłam ostre cięcie, gdy miał o koło 3 lata. I naprawdę długo nie obcował z ekranami wcale. Ale jest też druga strona medalu – koledzy rozmawiali o jakichś bajkach, bohaterach bajek, filmach… a on czuł się trochę z boku, bo w ogóle nie wiedział o co chodzi. Zaczęłam więc z nim chodzić na poranki filmowe do kina, gdzie puszczali po prostu takie kreskówki jak na kanałach telewizyjnych… i potem jakoś tak stopniowo wprowadzaliśmy mu ten czas z ekranem.
      Pewnie gdyby nie sytuacja z covidem, mój młodszy syn jeszcze nie obcowałby z ekranami, no, ale tak jest i nie będzie chwilowo inaczej – nie zamierzam w najbliższym czasie rezygnować z pracy zarobkowej ani przeprowadzać się gdzieś, gdzie będę miała osobny gabinet i osobną bawialnię dla dzieci (nie pogardziłabym, no ale teraz nie jest to za bardzo możliwe).
      Podsumowując – to jest indywidualna decyzjna, na pewno zależy od sytuacji rodzica i dziecka. Dla nas Peppa po hiszpańsku nic nie zmienia w obliczu częstych spotkań z opiekunką mówiącą tylko po hiszpańsku i np. robienia kąpieli w całości po hiszpańsku, tu więc mogę sobie odpuścić ekran i wybrać np. piosenki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.