Jak nauczyć dziecko języka obcego… tanio?
parallax background

Jak nauczyć dziecko języka obcego… tanio?

2 listopada, 2020
jak uczyć dziecko hiszpańskiego w domu wywiad
Jak uczyć dziecko hiszpańskiego w domu? Udzieliłam wywiadu.
29 października, 2020
Co robić, gdy partner nie wspiera Cię w dwujęzycznym wychowaniu?
5 listopada, 2020
 

Jak nauczyć dziecko języka obcego… tanio? Udowodnię Ci, że nie trzeba wydawać krocia, żeby zacząć domową przygodę z językiem. Nie musisz kupować wszystkich książek, programów i pomocy, które widzisz w Internecie. Wystarczy ruszyć głową! Opowiem też, dlaczego nie warto ślepo kupować wszystkiego, co widzisz na swoich ulubionych profilach na instagramie (tak, nawet na moim!).

 

Dwujęzyczność to konieczność

Dwujęzyczne wychowanie nie jest w obecnych czasach opcją. Nie ma bata, chce Ci się lub nie, znasz języki lub jesteś z języków noga - musisz w języki obce uzbroić dziecko, jako w pancerz, który ochroni je w przyszłości przed ubóstwem, ułomnością komunikacyjną, niezrozumieniem, brakiem dostępu do rzetelnych informacji i wiedzy. I kilkoma rzeczami jeszcze.

Wiem, że to brzmi brutalnie, ale tak właśnie jest. Nie znam ani jednego rodzica przy zdrowych zmysłach, który nie chciałby, żeby jego dziecko znało na przykład angielski. Nie znam żadnego rodzica przy zdrowych zmysłach, który powiedziałby: “o, nie, nie, no nie chcę, żeby moje dziecko znało trzy albo cztery języki, to absolutnie do niczego niepotrzbne, przecież polski mu wystarczy”. Ty też nie znasz.

 

Dwujęzyczność w Internecie… iluzoryczny obraz

Jako świadoma mama wiesz, że języki obce to jest fundament wśród umiejętności na przyszłość. Naprawdę, wszystko może poczekać, nauka kaligrafii, balet, taekwondo, ale języki nie mogą poczekać i dlatego musisz zacząć JUŻ DZISIAJ, teraz, tutaj, z tym co masz.

Wchodzisz więc na blogi mam, które wychowują dzieci dwujęzycznie lub uczą swoje dzieci języków. I bum, widzisz haule zakupowe z zagranicznych księgarni, opiewające na bajońskie sumy. Widzisz opiekunki-native speakerki, spędzające z tymi dziećmi każdą chwilę. Widzisz zabawki, pomoce, sprzęty, programy, subskrybcje… Szybka kalkulacja… Wszystkie mamy z internetu to miliarderki!

Nie wyłączaj jeszcze tego bloga, czytaj dalej. Chcę, żebyś teraz się skupiła na tym, co mam Ci do powiedzenia. TO JEST INTERNET! Tu wszystko wygląda bogato i wszystko wygląda drogo. Ale to tylko kawałek życia, nie jego całość.


 

Co tu robić, jak żyć, czy pakować hajs w dwujęzyczność?

Dochodzimy tu do dwóch opcji, które masz i w kwestii macierzyństwa i w kwestii uczenia dziecka języków.
Opcja A: zadłużasz się, bierzesz kredyty, zalegasz z opłatami, bo znów zamówiłaś karton książek z Amazon i horrendalnie drogą drewnianą drabinkę do domowej wspinaczki. Dzwoni do Ciebie windykacja, ale robisz dobrą minę do złej gry, bo przecież “to inwestycja w przyszłość Twojego dziecka”. To 23-letnia ja, która do niedawna ponosiła jeszcze konsekwencje tego owczego pędu. Nie bądź jak 23-letnia ja. Wybierz…
Opcję B: pooglądaj. Polajkuj. Pozachwycaj się. Zatop się w marzeniach. A potem działaj z tym co masz. Z tym na co na pewno Cię stać. I z tym co jest za darmo.


 

Ok, pewnie zapytasz więc, co konkretnie robić, żeby nauczyć dziecka języka obcego tanio. Już mówię:


 

KUPUJ Z DRUGIEJ RĘKI. ALE Z GŁOWĄ.

Internetowe aukcje, potale z ogłoszeniami, wreszcie grupy sprzedażowe na facebooku kuszą ofertami niedrogich książek dla dzieci w językach obcych i pomocy dydaktycznych. Super. To jest dobry trop, tam szukaj, ale nie rzucaj się na wszystko tylko dlatego, że jest tanie.

Ja już nie jestem w takiej sytuacji jak prawie dekadę temu i mogę kupić moim dzieciom czego dusza zapragnie, ale sama złapałam się kilka razy na tym, że kupiłam mnóstwo używanych książeczek anglojęzycznych tylko dlatego, że były po prostu tanie. Ale ani nam nie były potrzebne, ani nie były zgodne z zainteresowaniami moich synów.

Poniżej możesz obejrzeć mini haul zakupowy z antykwariatów na allegro, do których warto zaglądać, bo mają naprawdę wartościowe pozycje za ułamek ceny nowych książek:

 

NIE MUSISZ SUBSKRYBOWAĆ KAŻDEJ PLATFORMY!

Internet jest cudowny, bo daje mnóstwo możliwości i wsparcia w tym jak nauczyć dziecko języka obcego. I owszem, niby jest tanio. Zazwyczaj za dostępy do aplikacji płaci się miesięcznie lub rocznie. Każda jedna to taki pikuś w porównaniu do pracy, którą sama musiałabyś włożyć w przygotowanie podobnych materiałów samodzielnie. Ale…

...jak pozbierasz to wszystko to może z tego wyjść zupełnie spora suma. Ja ostatnio pod wpływem kanału na YT Po taniości, prowadzonego przez przesympatyczną i mądrą życiowo Anię, przejrzałam swój wyciąg bankowy… i złapałam się za głowę. W pierwszej chwili wprawdzie pomyślałam, że taka ze mnie dobra matka, bo większość moich wydatków to wydatki na językową edukację dzieci. Ale większość z nich była też zupełnie niepotrzebna. Chociażby…

Twinkl - płatna baza materiałów do druku i gotowych “lekcji” dla dzieci, po angielsku. Świetna sprawa, tylko od pewnego czasu co drukuję to moje dzieci ignorują… Niby 34zł miesięcznie, ale to może być 34zł przeznaczone na coś, czego faktycznie potrzebujesz.

The Cultured Kid - piękna i porządnie przygotowana platforma do nauki języków dla dzieci, których rodzice nie znają tego języka. Program pełnej immersji. Cudo! Korzystaliśmy z niego przez pół roku i ogólnie polecam, bo to była fantastyczna przygoda, ale mój młodszy syn już nie chce tego oglądać, a starszy jakoś strasznie się nigdy tym nie interesował, bo ma już 7 lat :) Zrezygnowałam. Około 130zł miesięcznie w kieszeni.

Tom and Keri - świetny program, również immersyjny, jeśli chodzi o naukę angielskiego przez dzieci. Tu również rodzic nie musi znać języka, może uczyć się razem z dzieckiem. Opcja niedroga, ja płaciłam za roczny dostęp 89zł. Ale ostatnio wyświetlił mi się komunikat, że roczny dostep nam się już skończył i teraz muszę zapłacić 99zł. W pierwszym momencie sięgnęłam po swoją kartę, by to zrobić, ale potem pomyślałam, że naprawdę nam już chyba to nie jest potrzebne, bo to za łatwe dla moich synów. Mają Netflix (34zł/miesięcznie, ale korzystamy też my, rodzice) i tam filmy zarówno po polsku, angielsku, niemiecku… Można wybierać i przebierać :)

Spotify… Owszem, ja słuchałam swojej muzyki na Spotify, ale od kiedy zamknęli siłownie (piszę to podczas pandemii koronawirusa) to nie mam kiedy, a poza tym mogę słuchać za darmo z reklamami. Fakt, na Spotify jest mnóstwo podcastów i fajnych piosenek dla dzieci, ale od kiedy korzystamy z Pomelody (kupiłam za 69zł dostęp do aplikacji na rok, zamiast 12 zł miesięcznie), w sumie nic innego chyba nic nam do szczęścia tymczasowo nie jest potrzebne. Jest tam i muzyka dla dzieci, są też historie a la audiobooki… 20zł miesięcznie w kieszeni.

Co do audiobooków - analogiczna sytuacja ze Scribd, który kocham i zachwalam zawsze, bo sama tam słucham audiobooków, pobieram e-booki, a i baza materiałów dla dzieci jest ekstra, ale w aktualnych okolicznościach z tego nie korzystamy, więc po co płacić 35zł miesięcznie?

Nie twierdzę, że któreś z tych platform są lepsze lub gorsze, bo wszystkie, o których wspomniałam, są spoko i korzystałam z nich, ale jeśli dopiero zaczynasz i chcesz dowiedzieć się jak nauczyć dziecko języka obcego - testuj po jednej platformie. Nie musisz korzystać ze wszystkiego na raz. Jedna rzecz - sprawdź, “przerób” z dzieckiem i zdecyduj, czy jest fajne, czy rezygnujesz, czy subskrybujesz coś innego. Ja wyłączając subskrybcje lub nie przedłużając cześci usług tylko w jednym miesiącu zaoszczędziłam 318zł. Dla jednych mało, dla drugich dużo, ale można tę kasę wydać mądrzej i też na języki.


 

NIE TRZEBA ZATRUDNIAĆ OPIEKUNKI NATIVE SPEAKERKI

Ja uważam, że warto delegować, oddawać część “pracy” innym ludziom, korzystać z pomocy jeśli jest taka możliwość. Dla mnie kasa wydana na hiszpańskojęzyczną nianię jest super inwestycją - bo nie dość, że dzieci obcują z trzecim językiem w sposób naturalny, to ja idę na manicure albo na długi spacer, odpoczywam, ładuję baterię, żeby mieć siłę się z nimi dalej bawić i być dla nich super mamą (mimo, że pracującą i nie poświęcającą im 100% swojego czasu).

Ale to nie jest warunek niezbędny by nauczyć dziecko języka obcego.To jest wspaniały nice-to-have, ale jeśli nie stać Cię teraz na taką usługę, to trudno. Może są w okolicy jakieś mamy z obcego kraju, do których możesz się przyłączyć na playdate? Albo inni polscy rodzice, którzy chcą zarażać pasją do języków swoje dzieci? Może spotkania z native speakerami w ramach wydarzeń kulturalnych w Twoim mieście? Może jesteś w stanie na kilka tygodni przyjąć wolontariusza z obecgo kraju (jak będzie po pandemii)? Da się ogarnąć takie rzeczy za darmo lub małym kosztem, trzeba tylko dobrze poszukać.


 

KORZYSTAJ Z BIBLIOTEK

Wiele bibliotek publicznych w sekcjach dla dzieci ma mniejsze lub większe zbiory w językach obcych (najczęściej po angielsku, ale widywałam już i niemieckie, i francuskie i rosyjskie książki dla dzieci). Ba, wiele bibliotek ma darmowe zajęcia dla dzieci, również w językach obcych. Ja kiedyś z dziećmi na takie uczęszczałam. Za zero złotych. Słownie: zero. My w domu zresztą rozsmakowaliśmy się w anglojęzycznych książkach dzięki bibliotekom.

Jesteś z małej miejscowości i książek po angielsku w bibliotece brak? Zacznij o nie pytać. Skrzyknij się z rodzicami w sąsiedztwie by też o nie pytali. Biblioteki kupują to, o co proszą czytelnicy. Możesz podesłać bibliotece oferty wydawnicze w języku obcym (ja zrobiłam gotową listę takich must-have na start przygody z językiem angielskim, znajdziesz ją TUTAJ). Możesz przekazać książki po angielsku, które już macie w domu, ale nie czytacie - w darze, by pokazać dobry przykład (jak będą je wypożyczać inni rodzice to dla biblioteki sygnał, że warto kupić więcej na ten dział).

Wreszcie, jeśli jesteś z małej gminy, idź do wójta, pogadaj, powiedz, że jest taki pomysł, by umożliwić okolicznym dzieciom obcowanie z angielskim za darmo, potrzeba tylko kupić do biblioteki trochę książek obcojęzycznych. Przygotuj kosztorys, przyjdz z gotowym pomysłem, zaoferuj pomoc. Nie znam wójta przy zdrowych zmysłach, który odmówiłby przypisania sobie na koniec kadencji, przed kolejnymi wyborami, zasługi w postaci promowania wczesnej nauki języków obcych dla wszystkich dzieci w gminie, bez względu na status materialny.


 

ŚLEDŹ BLOGI

Blogi innych mam mogą być kopalnią frustracji (jeśli patrzysz na kolejne zakupowe haule), ale mogą być też kopalnią inspiracji jak przygotować proste zabawy językowe z niczego. Tutaj masz ranking najfajniejszych polskich blogów o dwujęzyczności.

Fajną opcją jest też podglądanie jak to robią angielskie mamy. Przygotowałam listę kanałów na YouTube, na których znajdziesz różne angielskie mamy, ich zabawy z dziećmi, a także porządną dawkę materiału językowego, by samodzielnie się podszkolić.

Bo jak Ty będziesz w miarę znała angielski, to tak naprawdę ani nie potrzebujesz wielu ksiażek, ani żadnych specjalnych materiałów, żeby przekazać choć odrobinę tego języka dziecku.


 

Podsumowując - jeśli zastanawiasz się jak nauczyć dziecko jęzka obcego tanio - nie daj się złapać w pułapkę wielu pozornie tanich subskrybcji, nie podążaj ślepo za trendami na blogach i instagramie, korzystaj z darmowych rozwiązań i jeśli kupujesz używane (co bardzo rekomenduję nie tylko ze względu na oszczędność pieniędzy, ale i myśląc o naszej planecie i redukcji produkcji śmieci) - kupuj z umiarem.

O książkach, pomocach i doświadczeniach, w które warto zainwestować - ale z ROZSĄDKIEM i nie we wszystko na raz - opowiadam sporo na moim kanale na YouTube - pierwszym w Polsce kanale parentingowym o dwujęzyczności, książkach dla dzieci i wszechstronnym rozwoju dziecka. Jestem normalną, pracującą mamą, taką jak Ty i pokazuję jak działamy sobie w praktyce, na codzień, bez lukru. Najłatwiej być na bieżąco jeśli zasubskrybujesz mój kanał.


 

Monika Dawidowicz

Autorka bloga EloPomelo.pl


Kreatywna dusza z zacięciem do pisania, projektowania grafik, fotografii i video. Pracująca mama dwóch dwujęzycznych synów, która kupuje dzieciom zdecydowanie za dużo książek. Zawodowo specjalistka od social mediów i content marketingu.

1 Comment

  1. […] i nie możesz lub nie chcesz przeznaczać zbyt dużo środków na angielski dla dziecka, przeczytaj mój artykuł o tym jak wychować dwujęzyczne dziecko… tanio) i ograniczonym miejscem w walizce podczas lotu powrotnego do Polski, dlatego nie mogłam za bardzo […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.