parallax background

Jak godzić życiowe role kiedy się chce TYLKO wszystkiego?

chinka-karmi-dziecko
Zamieszkała z nami Chinka – gość z drugiego końca świata!
21 czerwca 2019
trampolina w ogrodzie
Odważyłam się mówić do dzieci po angielsku i wydarzyła się niesamowita rzecz!
15 lipca 2019
 

Czy można bezkonfliktowo godzić życiowe role bez uszczerbku na zdrowiu, tak, aby mieć czas na obowiązki i przyjemności? Co pomaga mi zorganizować życie i wygospodarować czas na wszystkie swoje pomysły? W tym tekście dzielę się odpowiedzią na najczęściej słyszane przeze mnie pytanie: “Jak Ty to WSZYSTKO robisz?”.

Chcę być dla moich dzieci super mamą - obecną, świadomą, odpowiadającą na potrzeby, wcześnie odbierającą z placówek, nie spóźniającą się na przedstawienia, czytającą przed snem, wożącą na zajęcia i urodziny kolegów. Chcę synów wychowywać wielojęzycznie, w bogatym kulturalno-artystycznym środowisku, w otoczeniu muzyki i sztuki.

Chcę mieć dobry związek - czas na randki, pielęgnowanie uczucia, wspólne wyjścia, intymność.

Chcę być najlepszą lektorką angielskiego, jaką mieli moi kursanci - żeby poczuli, że lekcje mają sens, wreszcie przeszli z poziomu B na C. Chcę być zawsze przygotowana do zajęć, zaskakiwać pomysłami, mieć porządek w papierach i dobry kontakt z firmami, z którymi współpracuję.

Chcę być zdrowa, jeść zbilanoswane posiłki i chodzić na siłownię, rano uprawiać jogę, a wieczorem streching, bez zadyszki jeździć rowerem i robić 10 tysięcy kroków dziennie. Wysypiać się.

Chcę być blogerką i youtuberką, która inspiruje kobiety do działania, do chodzenia na wystawy i do muzeum (z dziećmi lub bez!), do nawiązywania głębokich więzi z rodziną, do uczenia dzieci przez zabawę i dbania o dziecko w sobie. Do zachwytów literaturą, ilustracją i zwykłą codziennością. Do bycia w tym wszystkim sobą, łącznie pracy zawodowej i tej w domu.

Chcę spotykać się ze znajomymi, nie tylko na placu zabaw i kinder balach. Chcę chodzić na koncerty, kawy na mieście, wieczorki latino, do Kalambura, jeździć na babskie wypady w góry, weekendy do Londynu. Chcę być na bieżąco z tym co kto wstawił na instastory i chcę wysyłać sobie z koleżankami głupie memy na grupowym czacie.

Chcę się rozwijać, zacząć nowe studia, chodzić na kursy doszkalające, czytać czytać czytać i wciąż uczyć się nowych rzeczy.

A czasem, jak mnie wymęczy i wkurzy świat, a rzeczywistość rozjedzie niczym walec drogowy, chcę zamówić pizzę w rozmiarze XL, otworzyć piwo i całą noc grać w Simsy.

Innymi słowy - chcę tylko WSZYSTKIEGO. A Ty, czego chcesz? Na dole strony możesz dodać komentarz, więc koniecznie napisz mi, tak zwyczajnie, po ludzku, czego chcesz od życia.

Czy można bezkonfliktowo godzić życiowe role i… mieć WSZYSTKO?

 

Nie. To fizycznie niemożliwe. Zrobiłam eksperyment, jako, że jestem ostatnimi czasie w trybie “survival” (M. jest od 2 miesięcy na kontrakcie za granicą, ja sama z dziećmi, z nową pracą, adaptacją roczniaka w żłobie, półkoloniami starszaka, bo przedszkole ma wakacyjną przerwę, bez pomocy rodziny, tylko ja i chaos, nawet pani, która u nas sprząta - pojechała na wakacje). Spisałam listę rzeczy, które robię w ciągu dnia.

Była imponująco długa, najpierw poczułam dumę, że tak ogarniam i jestem królową życia. A potem zrozumiałam: to nie są zadania dla jednej osoby. Mamy różne życiowe role, ale życie to nie teatr jednego aktora.


DELEGUJ ZADANIA ALBO SKREŚL JE Z LISTY

 

Nikt za mnie nie wychowa dzieci dwujęzycznie, ale bez problemu znajdzie się ktoś, kto może nauczyć je kolorów, piosenek i podstawowych zwrotów.

Nikt za mnie nie przeczyta czterech książek w tygodniu, ani nie obejrzy webinaru o technikach nauczania gramatyki, ale bez problemu mogę zlecić komuś sprzątanie i gotowanie (i prasowanie, hell yeah!).

Nikt za mnie nie nauczy się hiszpańskiego, ale jeśli w danym momencie życia (zwłaszcza sytuacji typu przeżyj i przetrwaj) jeżdżenie na lekcje będą kosztować mnie za dużo wysiłku i czasu to zawsze mogę je tymczasowo zawiesić i wrócić do tematu gdy sytuacja się uspokoi i jakieś inne zadania zostaną oddelegowane.

Jedna osoba nie jest w stanie robić wszystkiego. Między innymi po to z reguły rodziców jest dwoje - żeby dzielić się zadaniami związanymi z opieką nad dziećmi, ich wychowaniem i organizacją życia rodziny. Wiem, że moja rodzina nie jest najlepszym przykładem (jeśli obserwujesz mnie na instagramie, do czego gorąco Cię zachęcam, albo śledzisz mój kanał na YouTube to pewnie wiesz, że Mike jest wiecznie na zagranicznych kontraktach; oczywiście wiedziałam, że tak będzie zanim zdecydowałam się założyć z nim rodzinę, bo wykonuje taką pracę od ponad 13 lat, więc bardzo nie narzekam), ale w normalnych warunkach nie ma powodu aby tylko na jednej osobie spoczywał cały ten trud.

Doba ma 24h dla każdego i ani żadne kolorowe karteczki ani apki w telefonie jej nie wydłużą, dlatego albo część zadań “oddamy” komuś innemu, albo z tych mniej ważnych w danym momencie zrezygnujemy. Możesz próbować być jednocześnie perfekcyjną panią domu, kierownikiem działu w firmie, żoną, córką i wnuczką, perfekcyjną sąsiadką i perfekcyjną przyjaciółką, może jeszcze perfekcyjną instamatką, gymgirl i kimś tam, ale gwarantuję, że nie wystarczy Ci czasu ani energii na takie ludzkie, zwyczajne, przyziemne bycie sobą.


OPTYMALIZUJ CODZIENNOŚĆ

 

Nie odkryję Ameryki przytaczając tu ten “magiczny trik”, ale tak długo jak długo bliskie mi kobiety pytają nerwowo: “Ale jak Ty to wszystko sama ogarniasz?” tak długo wierzę, że warto o tym mówić - życie jest łatwiejsze, gdy mamy jakiś system.

Wiem, że teraz jest taka nagonka na rutynę, że to złe, nuda, że każdy dzień powinien być wyzwaniem, przygodą i codziennie trzeba próbować czegoś nowego by odkryć w sobie nowe jądro sił wszechświata, ale serio serio - rutyna daje spokój i bezpieczeństwo, rutyna jest łatwa i dzięki niej wiele rzeczy robimy “z automatu”, zyskując czas na odpoczynek lub przyjemności, chociażby.

Zwariowałabym gdybym co rano miała szykować sobie i moim dzieciom ubrania, albo starszakowi przypominać, żeby sobie coś wybrał i to na siebie włożył bez jednoczesnego wywalania na podłogę całej zawartości szafy. W niedzielę wspólnie, po uprzednim zapoznaniu się z prognozą pogody na najbliższe dni, szykujemy 5 lub 6 kompletnych zestawów ubrań na cały tydzień. Staram się też w weekend przygotować choć część posiłków na najbliższe dni, a na pozostałe zamawiam jedzenie (lub jeśli wiem, że czeka mnie jakiś luźniejszy dzień, to planuję np. jedzenie na mieście).

Zakupy spożywcze online się u mnie nie sprawdziły, ale chodzę zawsze do tego samego sklepu i kupuję mniej więcej te same produkty, więc zajmuje mi to mało czasu, bo dokładnie wiem, gdzie są rzeczy, których potrzebuje. Mam w głowie zoptymalizowaną trasę, dzięki której zakupy robię ekspresowo, nawet kolejność wykładania rzeczy na taśmę jest opracowana pod kątem wygody i szybkości wkładania tego do torby na zakupy (którą zawsze zabieram ze sobą - nie używam foliówek).

Muzykowanie z dziećmi to też taki wrzód lekki, niby wiem, że ważne i jest wysoko na liście wartości, ale nie zawsze mi się chce lub mam pomysł - mam jednak stałą porę muzyki w naszym domu i zawsze z góry zaplanowane czego będziemy słuchać, czy będziemy na czymś grać czy śpiewać czy tańczyć (oczywiście jeśli dzieci chcą freestyle to się zgadzam - to ma być przyjemność i zabawa, a nie przymus). Czasem odpuszczamy myzkowanie na rzecz innej zabawy.

Prowadzę kursy językowe dla pracowników jednej z największych firm w moim mieście. To ważny klient, a kursanci częściowo pokrywają koszt lekcji, więc są bardziej wymagający niż tacy, którym firma opłaca angielski w całości. Muszę mieć pewność, że nie będą mieli poczucia zmarnowanych pieniędzy, dlatego nie pozwalam sobie nigdy na przyjście na zajęcia bez odpowiedniego przygotowania.

Wszystkie materiały i plany zajęć dla każdej mojej grupy przygotowuję raz, góra dwa razy w miesiącu - poświęcam na to jedno popołudnie, drukuję materiały jeśli jest to konieczne, notuję sobie plany konkretnych zajęć, wszystko segreguję do odpowiednich folderów, oznaczam i mam na jakiś czas spokój z przygotowaniami czegokolwiek do pracy. Na bieżąco uzupełniam też listy obecności i dzienniki elektroniczne - w przeciwieństwie do wielu moich kolegów lektorów, którzy robią to ostatniego dnia miesiąca, drżąc przed karami umownymi wynikającymi z warunków umów ze szkołami językowymi.

To drobiazgi, można pomyśleć, że to śmieszne mieć “system” na kupowanie marchwi i tofu w Lidlu, ale rytuały, systemy, rutyna pozwalają oszczędzać czas i nerwy. Zamiast się spieszyć i denerwować, wolę poczytać książkę lub pogadać z przyjaciółką. A Ty? Znów zachęcam Cię do podzielenia się swoimi przemyśleniami w komentarzu pod tym tekstem :)


MIEJ PLAN B… I PLAN C

 

By godzić życiowe role, trzeba mieć plan. I plan B, gdyby ten pierwszy nie wypalił. I plan C, bo to prawie pewne, że B też kiedyś nie wypali, zwłaszcza, jeśli bycie matką jest jedną z Twoich ról.

Jeśli mój syn z jakiegoś powodu nie może pójść do przedszkola, a ja tego dnia nie mogę nie pojawić się w pracy, to mam całą listę osób, do których mogę zadzwonić i poprosić o opiekę nad nim (odpłatnie lub bezpłatnie). Nie oznacza to, że gdy tylko Maksiu zakaszle, to od razu tabuny ludzi padają mi do stóp i oferują pomoc, ale jeśli jedna osoba się nie zgodzi (bo nie może/nie chce/ma inne plany) to dzwonię do kolejnej i do kolejnej jeśli trzeba, aż do skutku.

Miałam kiedyś plan A, żeby ułożyć sobie z ówczesnym ukochanym życie za granicą. Wiedziałam, że jeśli nam nie wyjdzie, to zawsze mogę spróbować tam mieszkać i rozwijać się solo. Kiedy okazało się, po naszym rozstaniu, że w pojedynkę jest mi bardzo trudno, bo doskwiera mi samotność, poczucie wyobcowania, etc. - skorzystałam z planu C - zawinęłam manatki i z podwiniętym ogonem wróciłam do Polski, na krótki czas do domu rodziców, by stanąć na nogi i budować samodzielne życie w kraju.

W moim planie na każdy dzień jest czytanie dzieciom minimum 3 książek: po polsku, po angielsku i po hiszpańsku lub niemiecku. Nie zawsze się udaje. Plan B: czytamy tylko jedną (albo pół!). Plan C, gdyby świat nie sprzyjał, a ja padała bym na twarz z ekstremalnego wycieńczenia? Audiobooki lub aplikacja FarFaria, w której to lektor czyta książki, a obrazki wyświetlają się na ekranie (ja wiem, że zawsze kreuję się na przeciwniczkę technologii w życiu dziecka) ale podkreślam: apka to plan C).

Ciężko godzić życiowe role jeśli któryś z obszarów naszego planu szwankuje, dlatego plan B i plan C są tu niezbędne, abyś mogła realizować się na pozostałych polach bez względu na niesprzyjające okoliczności.


DOKONUJ MĄDRYCH DECYZJI

 

Znam osoby, które codziennie dojeżdżają X kilometrów do pracy, co zajmuje im 1,5h dziennie w JEDNĄ STRONĘ. Dodatkowo, wcześniej w zupełnie innym kierunku wożą dzieci do przedszkola, więc muszą pokonać jeszcze dłuższą trasę. Popołudniami wkurzają się w korkach, bo nie mogą zdążyć odebrać dzieci i zabrać na balet czy ping ponga we wsi obok (bagatela, 25km od domu), chciałyby więcej czytać, ale jak dojadą już do domu z dzieciarnią po zajęciach dodatkowych to jest 21 i tak naprawdę to już trzeba ferajnę kąpać i szykować do spania, więc tylko szybka rundka po fejsbuku i instagramie… Nie rozumiem, czemu kobiety to sobie robią.

Jeśli chcesz godzić życiowe role to nie możesz 50% dnia spędzać na dojazdach, w biegu, w poczekalniach, etc. Trzeba tak sobie ułożyć rzeczywistość, żeby mieć chociaż trochę po drodze ze wszystkim, co na nas w ciągu dnia czeka, w przeciwnym razie człowiek nie ma w ogóle wolnego czasu i czuje się sfrustrowany.

Wiem, podniosą się głosy, że nie zawsze się tak da, żeby pracować 4h dziennie, dostać miejsce w żłobku koło domu, znaleźć pracę na osiedlu. Ale kurde, no, jesteśmy dorosłe i to my decydujemy, to my musimy wyznaczyć takie granice naszych decyzji, w których znajdzie się przestrzeń nie tylko na bycie pracownikiem, ale również na bycie matką, żoną, artystką, biegaczką, molem książkowym czy kim tam chcesz sobie w życiu być.

Byłam kiedyś tą frajerką, która na dojazd i powrót z pracy poświęcała prawie 3h dziennie. A w domu czekało malutkie dziecko, odebrane wcześniej przez dziadków, już przebierających niecierpliwie nogami, czemu to tak długo mnie nie ma. Byłam kiedyś frajerką, która mieszkała na przysłowiowym zadupiu, na którym nie było nawet porządnego sklepu, nie wspominając już o jakimkolwiek zapleczu kulturowym, wszędzie miałam daleko, więc nawet nie marzyłam o tym by chodzić np. na siłownię, bo po prostu nie miałam czasu na dojeżdżanie na nią.

Byłam kiedyś frajerką, która zarywała noce by dokończyć jakieś projekty czy napisać tekst na bloga (prowadziłam kiedyś popularnego i dochodowego bloga parentingowego, gdyby ktoś przeoczył tę informację z zamierzchłej przeszłości blogosfery), mimo, że odpowiednia ilość snu jest mi niezbędna dla utrzymania takiego stanu zdrowia, który umożliwia w miarę normalne funkcjonowanie.

Jeśli chcesz czerpać z życia garściami, godzić życiowe role bez większych uszczerbków na zdrowiu, realizować się w pracy poza domem, spędzać wartościowy czas z rodziną, chodzić do kina, uprawiać sporty, odwiedzać w weekendy bliskich lub piękne miejsca, to musisz mądrze ułożyć sobie życiowy set-up. Gdyby nie fakt, że pracuję blisko domu, żłobek i przedszkole (a od września i szkołę), siłownię i zajęcia dodatkowe dzieci mam właściwie w obrębie jednej dzielnicy, na pewno nie miałabym szansy na godzenie życiowych ról na tak wielu poziomach, na których udaje mi się to teraz.

Oczywiście to nie jest tak, że jestem nadczłowiekiem, czasem zamiast pisania bloga czy kręcenia filmów wybieram te nieszczęsne Simsy, nie ćwiczę codziennie, a 2 razy w tygodniu, albo o 22:00 przypominam sobie, że jakiś mój uczeń poprosił abym przygotowała mu zajęcia na temat Present Perfect w odniesieniu do remontu domu i muszę na szybko coś wymyślić. Ale na pewno udaje mi się spełniać na wielu obszarach, a przede wszystkim PRZEŻYĆ w trybie survivalu nawet w bardzo ekstremalnych życiowych warunkach i to jeszcze z uśmiechem na twarzy (to akurat zwykły osobisty wybór).

Jak udaje mi się godzić życiowe role?


DELEGOWANIE ZADAŃ lub REZYGNACJA Z ICH WYKONANIA

USPRAWNIANIE CODZIENNOŚCI, RUTYNA, SYSTEMY

PLAN B i C

MĄDRE ŻYCIOWE WYBORY

 

Pozwalam sobie na bycie z siebie dumną, takie mentalne poklepanie samej siebie po ramieniu, celebrowanie różnych małych sukcesów (jak każda zabawa po angielsku z moimi dziećmi, każde wyjście na siłownię, każdy dzień gdy przygotowałam kilka obiadów na zapas czy każdy wieczór, gdy cały dom już śpi, jest w miarę porządek, a ja siedzę z herbatą i mogę sobie jeszcze chwilę poczytać).

Ja naprawdę chcę TYLKO wszystkiego i choć wiem, że tak się nie da, to każdego dnia, dzieląc się zadaniami lub rezygnując z tych mniej ważnych, automatyzując pewne czynności, mając za backup i przede wszystkim podejmując rozsądne decyzje, toruję sobie ścieżkę do pewnego rodzaju życiowej równowagi, która dla mnie jest niezwykle ważna.

A jak to wygląda u Ciebie? Czy udaje Ci się realizować różne role życiowe bez szwanku, czy raczej zawsze wybierasz jedną kosztem drugiej, a o trzeciej nawet nie myślisz? Jeśli masz jakieś swoje sprawdzone sposoby na to jak godzić życiowe role to koniecznie podziel się nimi w komentarzu. Nie zapomnij podzielić się tym tekstem z kobietami w Twoim otoczeniu. Może właśnie one potrzebują inspiracji?

Monika Dawidowicz

Elo Pomelo Blog


Lektorka języka angielskiego specjalizująca się w nauczaniu dorosłych, ale eksperymentująca na swoich własnych dzieciach w domowym zaciszu (choć "zacisze" to akurat najmniej trafne określenie mojego domu). Kręcę filmy, bloguję, fotografuję, kocham muzykę (czynnie i biernie), uczę się hiszpańskiego i pałam do niego miłością bezwzględną, wychowuję dwóch synów, których zasypuję dobrą literaturą z całego świata i wartościową muzyką dla dzieci. Najczęściej spotkasz mnie na ulicach Wrocławia, pędzącą rowerem, dzierżąc pod pachą dzienniki i torbę nowości wypożyczonych z biblioteki.
Elopomelo to blog o kulturze i sztuce dla dzieci, poruszam tu takie tematy jak książki dla dzieci, dwujęzyczność, angielski, hiszpański, organizacja czasu, etc. Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub sugestie,

napisz do mnie: powiedzelopomelo@gmail.com.

2 Comments

  1. katsin pisze:

    Barrrdzo dobry tekst, w którym nawet ja – świr planowania i układania planów A, B i C znalazł coś dla siebie. Chętnie rozgoszczę się tu u Ciebie na dłużej. Pozdrawiam!

A Ty? Powiedz mi teraz co o tym myślisz -> -> -> NAPISZ KOMENTARZ