Hiszpański dla dzieci - jak zacząć? Moja historia domowej nauki!
parallax background

Historia języka hiszpańskiego w moim domu vol. 1

12 maja, 2020
mama czyta najlepsze polskie blogi o dwujęzyczności
Najlepsze polskie blogi o dwujęzyczności i wielojęzyczności – KOPALNIA INSPIRACJI
8 maja, 2020
jak nauczyc dziecko hiszpanskiego przez zabawe
Historia języka hiszpańskiego w moim domu vol. 2
14 maja, 2020
 

Codziennie setki nowych polskich mam wpisują w google: “hiszpański dla dzieci - jak zacząć” lub zadają to pytanie w grupach o językach obcych, dwujęzyczności i wielojęzyczności. Zgadzam się, że to jeden z najpiękniejszych języków świata, z moich doświadczeń wynika również, że jest stosunkowo prosty do opanowania, nawet samodzielnie w domu. Jak jednak zacząć uczyć dziecko hiszpańskiego w domu jeśli sama nie znasz tego języka? Przeszłam tę drogę więc dziś opowiem Ci jak wyglądała.

 

Szanuję Twój czas i fakt iż prawodpodobnie czytasz to w pośpiechu, w biegu, między jednym spotkaniem na home office a kolejną zabawą z dzieckiem, więc tekst podzieliłam na trzy części - tak, żeby było łatwiej przyswoić i może nie koniecznie na jeden raz :)

Część 1: Historia języka hiszpańskiego w moim domu vol. 1
Część 2: Historia języka hiszpańskiego w moim domu vol. 2
Część 3: Historia języka hiszpańskiego w moim domu vol. 3

Są to luźne zapiski tego, jak wyglądała moja droga, ale jeśli chciałabyś otrzymać gotowy “action plan” z linkami do źródeł fajnej muzyki, bajek dla dzieci czy bezpłatnych materiałów - daj znać w komentarzu pod tym tekstem lub mailowo (powiedzelopomelo@gmail.com) - mogę coś takiego dla Ciebie przygotować!

To co, jedziemy z tym koksem? Hiszpański dla dzieci - jak zacząć jeśli się go nie zna, historia prawdziwa!

 

Zajęcia w szkole językowej to za mało!

Styczeń 2019. Budzę się rano i postanawiam - moje dzieci będą mówiły po hiszpańsku. Nie jestem w stanie znaleźć logicznego uzasadnienia tej decyzji. Zryw serca, który wielu ciągnie w stronę klimatów latino.

Podobnego porannego olśnienia doznała też moja blogowa koleżanka Kornelia pisząca o dwujęzyczności, przeczytaj artykuł pt. "Jak rozpocząć naukę języka hiszpańskiego z niemowlakiem?", a także "Czy da się uczyć dziecko języka, którego się nie zna? Nasza przygoda z hiszpańskim.".

Dzieciaki angielski mają już niejako od losu w gratisie (to historia na osobny tekst na blogu lub osiem sezonów serialu na Netflixie - czekam na propozycję współpracy, ale jeśli nie nadejdzie to pozostaniemy przy artykule), więc to tak jakby się nie liczy i przestaje być wyzwaniem (to znaczy - wtedy tak myślałam; dziś pisząc ten tekst rozumiem, że język - każdy - ojczysty, matczyny, drugi, obcy - jest wyzwaniem i nauka nigdy się nie kończy).

Zapisuję więc starszaka (wówczas 5,5-letniego przedszkolaka) na zajęcia z hiszpańskiego dla dzieci w szkole językowej. Szybko okazuje się jednak, że niewiele wynosi z 45-minutowych zajęć raz w tygodniu, zaczynam więc opracowywać plan B, bo sam jest mocno zainteresowany tematem, a to przecież ostatni dzwonek by zarazić go czymkolwiek bez wsadzania tego w ramy z podpisem “nauka” zanim pójdzie do szkoły. Plot twist: nie znam hiszpańskiego!



Plan B czyli wszystko. I moja samodzielna nauka hiszpańskiego

Gorączkowo ściagam aplikacje do nauki języków. Najpierw Duolingo, które do dziś przeklinam za nieżyciowość i prezentowanie fraz typu: Dobry wieczór. Nie mogę Ci pomóc ponieważ jestem smutną szklanką. Lubisz piwo? Następne Memrise, która “uczy” tak jak lubi być “uczony” ludzki mózg. Kiedy pracowałam jako lektorka angielskiego, bardzo często polecałam ją dorosłym kursantom, którzy mieli problem z wyrobieniem sobie systematyczności w pracy z językiem. Naprawdę dobra rzecz.

Wyszukuję hiszpańskojęzyczne playlisty dla dzieci i wałkujemy je od świtu do zmierzchu. Zamawiam przez Amazon pierwsze hiszpańskojęzyczne książki. Starszy syn zafascynowany. Młodszy, półroczny, mimochodem chłonie. Wreszcie decyduję się na rozpoczęcie nauki z profesjonalnym lektorem, bagatela, 3h tygodniowo plus codzienna samodzielna nauka. Na lekcje indywidualne jeżdżę z bobasem pod pachą, bo inaczej nie miałabym jak w nich uczestniczyć. Codziennie na siłowni (tak, to ten piękny czas, gdy codziennie jestem na siłowni) słucham hiszpańskich podcastów, odpalam pierwszy serial po hiszpańsku bez napisów. Ale po 3 miesiącach intensywnego obcowania z językiem nadal boję się odezwać, nie mam śmiałości zagadać do dzieci, zainicjować zabawy. Nie znam podstawowych “mamowych” zwrotów. Brakuje mi luzu.

 

Cantante

Umawiam się na pierwszą lekcję online z native speakerką z Kolumbii. W tamtym czasie regularnie widywałam się z meksykańską znajomą we Wrocławiu, ale mimo jej zapewnień, że mój hiszpański jest lepszy niż jej polski, komunikowałyśmy się prawie zawsze po angielsku. Pamiętam jednak, jak powiedziała, że kolumbijski hiszpański jest melodioso. Nie musiałam sprawdzać tego wyrazu w słowniku, bo dokładnie wiedziałam o co chodzi. Kolumbijski hiszpański jest melodioso. Po pierwszych próbnych 30-minutowych zajęciach z Laurą z Kolumbii zaczynam mówić i czuję, że mogę przenosić góry. Po hiszpańsku.
Zamawiam kolejne hiszpańskojęzyczne książki dla dzieci. Idzie wiosna.
Oglądam kolejne seriale bez napisów, moi nowi ulubieni twórcy muzyki śpiewają po hiszpańsku, heheszkuję już sobie nawet ze starymi znajomymi z Ameryki Południowej, nie posiłkując się angielskim. Czuję, że jestem gotowa by jeszcze bardziej wciągnąć w ten świat dzieci.

I tu rękopis się urywa… na chwilę, bo następna część jest już dostępna (czytaj: Historia języka hiszpańskiego w moim domu vol. 2).

Z głębokiego archiwum: tak zaczynałam!

W czasie, gdy zaczynaliśmy swoją przygodę z hiszpańskim, wrzuciłam na YouTube film o tym czemu i po co i jak. Miałam ambitny plan regularnego dokumentowania tej przygody, ale wiadomo jak to bywa z planami jeśli konfrontujemy je z pracą, dziećmi i okazjonalną pandemią :) Mimo wszystko wracam do niego z sentymentem i kto wie, może nagram ciąg dalszy :)

CIĄG DALSZY NASTĄPI!

 

Czy znasz hiszpański? A może zawsze marzyłaś o tym aby się go nauczyć? Jak myślisz, byłabyś w stanie zarazić tą miłością swoje dziecko? Nie chcę być jedyną narratorką tego bloga, dlatego sekcja komentarzy jest otwarta - czekam z niecierpliwością na Twoją historię i Twoje pierwsze wrażenia!

 

Monika Dawidowicz

Autorka bloga EloPomelo.pl


Kreatywna dusza z zacięciem do pisania, projektowania grafik, fotografii i video. Pracująca mama dwóch dwujęzycznych synów, która kupuje dzieciom zdecydowanie za dużo książek. Zawodowo specjalistka od social mediów i content marketingu.

10 Comments

  1. AgaAA pisze:

    Bardzo jestem ciekawa dalszych części, bo chcę się przygotować na przyszłość, żeby sensownie uczyć moje dzieci. Na razie moje czterolatki zaczęły angielski, w którym ja nie czuję się swobodnie, za słabo go umiem, więc pomagam sobie profesjonalnymi zajęciami dla dzieci.
    Język hiszpański kocham, choć sporo już zapomniałam. Ale po odświeżeniu i wzbogaceniu go o “mówienie do dzieci”, będę w stanie ogarnąć temat. A kiedy? Zobaczymy. Na pewno nie wcześniej niż za pół roku, bo nie chcę dzieciom namieszać w głowach dwoma językami na tym samym początkującym poziomie.
    Tylko boję się, że po powrocie do normalnego życia, czyli ja jadę do pracy (teraz pracuję zdalnie, czyli dojazdy odpadają), dzieci idą do przedszkola itd., nie starczy mi na to wszystko czasu…

    • Dzieciom się nie namiesza w głowie. Łatwiej przyswoić język czterolatkowi niż pięciolatkowi. Każdego dnia dzieci mają mniejsze możliwości przyswajania nowych informacji. Ale oczyywiście zrobisz jak uważasz.
      Co do “normalnego życia” – ja wszystkie aktywności językowe z dziećmi robiłam gdy chodziły do żłobka i szkoły, a ja miałam 2 prace na raz. Teraz pracując z domu zresztą mam paradoksalnie mniej czasu niż przedtem. Więc da się 🙂
      Super, że myślisz o wprowadzaniu dodatkowych języków, powodzenia w tym!

      • AgaAA pisze:

        I tak muszę się nieco przygotować, a to chwilę zajmie 🙂

        • Zdecydowanie warto zaczynać gdy człowiek czuje się pewnie, ale mimo wszystko ja zachęcam by zacząć działać już teraz, z tym co się umie i z tym co się ma 🙂 Nawet po 15 min dziennie, nieidealnie. To do zawsze lepszy efekt niż nie robienie niczego.

  2. Justyna Dąbek pisze:

    Zaczęłaś z przytupem. To mnie trochę dopinguje, bo ja zaczęłam na spokojnie i chyba za spokojnie, tak sobie myślę teraz. Musze wziąć się w garść 🙂

    • Każdy ma swoje tempo – jednym służy przytup, innym powolne rozkręcanie się. Wiem tylko jedno – nie ma co się czaić, czekać “aż dziecko podrośnie”, “aż ja się przygotuję”, bo to może trwać miesiące, lata… szkoda tego czasu – czasu, w którym nauka dla dziecka jest najłatwiejsza i absolutnie bezproblemowa.

  3. […] poprzednimi to gorąco Cię do tego zachęcam – poznasz dzięki temu szerszy kontekts. Część 1: Historia języka hiszpańskiego w moim domu vol. 1 Część 2: Historia języka hiszpańskiego w moim domu vol. 2 Część 3: Historia języka […]

  4. […] jakie były moje początki? Opisałam swoją historię w trzech częściach (przeczytaj: Historia języka hiszpańskiego w moim domu vol. 1 – znajdziesz tam linki do kolejnych części), ale to tak naprawdę to moja podróż jeszcze się […]

  5. […] Czy słyszałaś, że na polskim rynku wydawniczym jest książka do hiszpańskiego dla dzieci, która wspiera zarówno rodzica jak i dziecko na samym początku przygody z tym pięknym językiem? “Księga hiszpańskich słówek” to picturebook, który gości u nas w domu od kiedy tylko zainteresowaliśmy się ognistym brzmieniem hiszpańskiego, ale kiedy i jak się to stało – przeczytasz w 3-częściowym artykule pt. Historia języka hiszpańskiego w moim domu. […]

  6. […] językiem hiszpańskim. Opisałam ją także na blogu w trzech częściach – zapraszam do lektury: cześć 1, część 2 i część […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.