parallax background

Tych lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom cz. 2

pieniadze ogien
Tych lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom cz. 1
10 lutego 2020
dolary płoną
Tych lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom cz. 3
18 lutego 2020
 

Dziecko i finanse to często trochę zaniedbany temat. Ok, dajemy jakieś drobne do skarbonki, “pouczamy” dzieci życiowymi mądrościami, ale jednocześnie wielu rodziców nie nastraja swojego potomstwa zbyt pozytywnie na pieniądze. Jako dziecko nauczyłam się w domu i szkole wiele o kwestiach finansowych, ale… chyba nie do końca tego co trzeba.



Na szczęście dziś już jestem duża i wiem jakich lekcji nie udzielać moim dzieciom, żeby nie zepsuć ich “relacji” w pieniędzmi. Jest to drugi tekst z cyklu, w którym szczegółowo opowiedziałam o tym jaką edukację finansową odebrałam w swoim dzieciństwie i czemu nie przekażę tych lekcji swoim synom.

 

Poniżej znajduje się lista tekstów wraz z odnośnikami do poszczególnych części i tematów (kolejne będą aktywowane gdy dany tekst pojawi się na blogu):

-Tych lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom cz. 1 - PIENIĄDZE SĄ ZŁE

-Tych lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom cz. 2 - PRACA TO TYLKO ETAT

-Tych lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom cz. 3 - LEPSZA TAKA PENSJA NIŻ ŻADNA

-Tych lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom cz. 4

-Tych lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom cz. 5

-Tych lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom cz. 6

-Tych lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom cz. 7

-Tych lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom cz. 8

-Tych lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom cz. 9

-Tych lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom cz. 10

-10 lekcji o pieniądzach nie przekażę swoim dzieciom - (podsumowanie cyklu)

-NA SKRÓTY: przejdź do całej kategorii o edukacji finansowej dzieci!

 

Edukacja finansowa dzieci jest niezwykle ważna i warunkuje wiele zachowań i przekonań, z którymi taki człowiek pójdzie w dalsze życie. Chcemy tego lub nie - pieniądze były, są i zawsze będą nam potrzebne. Zamiast czekać aż szkoła zrobi to za nas i zapozna ze sobą dziecko i finanse, pora wziąć sprawy w swoje ręce. Dziś rozprawiam się z kolejnym fałszywym przekonaniem o pieniądzach, które wpojono mi w dzieciństwie. Zestawiłam je z alternatywnym podejściem, które przekazuję swoim dzieciom (głównie pokazując dobry przykład).

Jeszcze nie zapoznałaś się z poprzednim tekstem? Nadrób to jak najszybciej i przejdź do dalszej lektury.

Tego nauczyłam się jako dziecko (vs moje nowe, przyjazne finansowo przekonanie, które przekazuję moim dzieciom):

parallax background

"Chcemy tego lub nie - pieniądze były, są i zawsze będą nam potrzebne. Zamiast czekać aż szkoła zrobi to za nas i zapozna ze sobą dziecko i finanse, pora wziąć sprawy w swoje ręce. "

FAŁSZYWE PRZEKONANIE NR 2: PIENIĄDZE NA ŻYCIE ZARABIA SIĘ TYLKO NA ETACIE (UMOWA O PRACĘ)

 

Założę się, że nie jestem jedyną osobą, która wychowała się słysząc zewsząd to stwierdzenie. Że tylko praca w jednym miejscu, 8h godzin dziennie, u jednego pracodawcy, ze stałym wynagrodzeniem, to droga do dostatniego życia.

No cóż. Nie.

Nigdy nie zapomnę momentu, gdy zrezygnowałam z 8-godzinnej pracy biurowej ze stałą wypłatą (bez możliwości premii, bonusów, etc.), multisportem i opieką medyczną, by pracować jako freelancerka, pisać teksty dla różnych firm rozliczane od ilości znaków. Okazało się, że w dobrych miesiącach mogę spokojnie zarobić 3 razy więcej niż na biurowym etacie. Osoba z bliskiej rodziny skwitowała to wtedy kpiącym komentarzem, że co to za czasy, w których bardziej opłaca się dorabiać niż zarabiać.

A ja moje dzieci zamierzam nauczyć, że nie ma jednej słusznej ścieżki. Są różne formy “zatrudnienia” - umowa o pracę, zlecenie, dzieło, inkubatory przedsiębiorczości, samozatrudnienie, działalność gospodarcza zatrudniająca pracowników, różne rodzaje spółek. Każda z tych form ma zalety i wady i trzeba zawsze wybrać adekwatną do sytuacji i do potrzeb danej pracy. Moje doświadczenia są takie, że w każdej innej formie niż “umowa o pracę” zarabiałam znacznie więcej niż z tą umową. Nie ma się więc co zamykać na jedyny słuszny model. Świat się zmienia i sposób w jaki pracujemy i zarabiamy też.

Zresztą - za przykład moi synowie mają rodziców, którzy mają totalnie niestandardowe formy zatrudnienia i współpracują z różnymi firmami nie ograniczając się tylko do jednego “miejsca pracy”. Jak na razie pięknie prowadzi nas to do miejsca, w którym chcemy być finansowo, a przy okazji mamy większą elastyczność jeśli chodzi o czas i możemy sobą lepiej w tym czasie zarządzać.

 

A jak Ty myślisz? Pełen etat u jednego pracodawcy to sposób by się dorobić, czy raczej wierzysz w bardziej nowoczesne modele? Jak Ci się wydaje - jeśli Twoje dziecko powie kiedyś, że chce założyć firmę - wesprzesz je czy odradzisz?

Daj znać w komentarzu i podaj ten tekst dalej do mam, którym być może się przyda (może same tkwią w fałszywych przekonaniach o pieniądzach?) i wróć po następne części cyklu! Dzieci i finanse to temat przewodni na Elo Pomelo w lutym 2020, ale widząc po pozytywnym odbiorze pierwszego artykułu z serii - jestem pewna, że nie zakończymy tego tematu w lutym :)

Pamiętaj, że o wszystkich najnowszych wpisach zawsze staram się informować na moim profilu na facebooku, a także raz po raz daję znać na instagramie (ale tam już chyba mnie obserwujesz, prawda?).

Monika Dawidowicz

autorka bloga Elo Pomelo


Hej, elo! Jestem Monika. Pracuję jako lektorka angielskiego (uczę dorosłych profesjonalistów aby umieli posługiwać się językiem w pracy) oraz dziewczyna od social mediów dużej międzynarodowej firmy. Poza tematyką ze sfery zawodowej interesuje mnie rozwój dziecięcego mózgu, neurodydaktyka, dwujęzyczność/wielojęzyczność (którą zresztą znam z różnych perspektyw - wszak moje dzieci mają ogromne szczęście i przywilej bycia wychowywanymi do spóły z tatą-Anglikiem, ale jednocześnie eksponowanymi przez mamę np. na hiszpański i niemiecki).

Jeśli nie bawię się z dziećmi lub nie uganiam za nimi po całym domu kiedy to uciekają na rowerach (taaak, pozwalamy to robić w domu) to pewnie jeżdżę rowerem, czytam książki lub czegoś się uczę. Wierzę w naukę przez całe życie!
Na blogu Elo Pomelo piszę o swoich zmaganiach z dwujęzycznością, godzeniu macierzyństwa z życiem rodzinnym i pozaszkolną edukacją dzieci, nietuzinkowej muzyce dla dzieci, przepięknych książkach z całego świata, edukacji artystycznej i wszystkim co jej pokrewne. Znajdziesz mnie również na instagramie @elopomelopl! Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub sugestie,

napisz do mnie: powiedzelopomelo@gmail.com.

5 Comments

  1. Kasia pisze:

    Dobrze, że ten temat poruszasz, bo jest on ważny i rzeczywiście poprzednie pokolenie niejako skaziło nas “jedynym właściwym” modelem pracy. Dobrze też, że napisałaś, że chcesz nauczyć dzieci, że nie ma jednej ścieżki. Tego właśnie zabrakło mi w części pierwszej- takiego niuansowania. Bo owszem,pieniądze nie są z natury złe, ale myślę, że dzieciom trzeba też rysować bardziej zniuansowany obraz świata ( szczególnie polskiego świata 😉 . Pisząc to mam na myśli np. takie zawody, które są słabo lub relatywnie słabo opłacane: pielęgniarka, nauczyciel, lekarz (!) i ogólnie praca na rzecz państwa… To są rodzaje zatrudnienia, które NIGDY ( mam nadzieję, że się mylę) nie będą BARDZO dobrze wynagradzane i z tym trzeba się pogodzić, jeśli chce się wykonywać ten zawód. A te zawody mogą być źródłem ogromnego szczęścia i spełnienia, ale to oczywiście pod warunkiem pogodzenia się wynagrodzeniem. Podsumowując, twierdzę po prostu,że praca “bo projekt fajny” ale wynagrodzenie kijowe też jest OK.Każdy powinien zważyć indywidualnie, co jest dla niego ważne przynajmniej na danym etapie życia. Mam mnóstwo znajomych, którzy wolą “klepać excele” w korpo, bo hajsy dobre niż rozwijać swoje naturalne talenty, które może dopiero za kilka lat przyniosą owoc. Trudny temat, ale faktycznie warto stopniowo pokazywać dzieciom świat także od tej strony, bo potem się okazuje, że maturzysta kompletnie nie rozumie z czym wiąże się wybór studiów itp., a 19 lat to trochę późno na takie rozważania 🙂 Ściskam i pozdrawiam! Dziękuję, że jesteś w sieci!

    • Monika pisze:

      Hej Kasia, cieszę się, że skomentowałaś ten wpis i dziękuję za Twój punkt widzenia. Masz rację – warto uświadamiać, że są zawody mniej opłacalne i po prostu zawsze takie będą dlatego warto się z tym liczyć wybierając je.
      Na pewnych etapach życia praca “bo projekt fajny” jest ok, tak jak opisałam – sama byłam w takiej sytuacji. Dla mnie jednak niemożliwe jest szczęśliwe życie w biedzie i atmosferze braku i nie chciałabym aby moje dzieci musiały kiedykolwiek być w takiej sytuacji. Jak jest się studentem i dopiero wchodzi na ścieżkę zawodową to spoko, ale jak się ma na utrzymaniu rodzinę to w moim odczuciu trochę egoizmem jest trzymanie się słabo płatnej posady tylko dlatego, że się ją po prostu lubi.

      Jeszcze raz dziękuję Ci za komentarz i też ściskam!

      • Kasia pisze:

        Chyba się nie zgodzę :). Znam sporo ludzi np. nauczycieli w tym j. obcych, których poziom życia jest naprawdę średni chociaż grafik zajęć mają wypchany po brzegi i są bardzo dobrzy w tym co robią. I co? Mają porzucić coś do czego są stworzeni i za co wiecznie są chwaleni po to by dzieci mieszkały w nowym apartamentowcu a nie bloku z wielkiej płyty i nosiły ubrania z Zary a nie second handu? Jeśli jednocześnie przekazują dzieciom wiedzę i mają dla nich czas to to nie jest ok? To są egoistyczni? Czyli jednak powinni zajeżdżać się w korpo przy tych Excelach bo inaczej to egoizm?
        Ja tak nie uważam. Jeśli starcza im na podstawowe potrzeby ale bez luksusów to to jest ok, moim zdaniem.

        Jednocześnie cieszę się że napisałaś, że wywodzisz się z rodziny, gdzie niczego Ci nie brakowało. Ja wręcz przeciwnie, ale teraz wiedzie mi się całkiem spoko i naprawdę mam porównanie jak to jest. Rozmawiając z moimi znajomymi, których rodziny były raczej zamożne tzn. niczego im nie brakowało widzę taka prawidłowość że oni nie potrafią sobie wyobrazić szczęścia ponizej pewnego poziomu finansowego. I to jest ta różnica- ja potrafię.
        Rzecz jasna, jest mi teraz lepiej, ale finanse nie są dla mnie tak duzą komponentą szczęścia.
        Nie osadzam nikogo broń Boże. Niech każdy żyje jak chce, dlatego ja, jeśli miałabym czegoś uczyć dzieci to raczej właśnie rozeznania co po jakich studiach/szkole się robi i ile się zarabia. Niech wybiorą świadomie ale same, a potem zmienią jak zechcą. Zresztą widzisz, sama jesteś w kontrze do tego co Ci rodzina kładła do głowy więc chyba nie jest dobrą drogą pouczanie dzieci, bo one i tak będą żyły po swojemu 🙂
        Uściski!

        • Monika pisze:

          Cieszę się, że się nie zgadzasz, super jest poznać inną perspektywę i “posłuchać” innego “głosu”. To prawda, dzieci będą żyły po swojemu. Dla mnie jednym z priorytetów jest życie na pewnym lub powyżej pewnego poziomu finansowego. Nie zawsze miałam to szczęście, zwłaszcza samotnie wychowując starszego syna doświadczyłam jak bardzo dotkliwe może być robienie czegoś w czym jest się super dobrym i sprawia frajdę i nie zarabianie na tym wystarczająco by zaspokoich najważniejsze potrzeby swoje i swojego dziecka.

          Nie sądzę też że tylko zapierniczając w korpo przy excelach można dużo zarobić. Ja ostatnio dowiedziałam się, że ze swoimi obecnymi zarobkami zaliczam się do jakiegoś tam procenta rzekomo najlepiej zarabiających ludzi w Polsce (choć w perspektywie Europy jest to jednak nadal żenująco nisko, poza tym jakoś nie czuję wcale tego bogactwa :P), a co robię? Zdjęcia i filmiki do internetu 🙂 Co do nauczycieli j. obcych to też bym nie powiedziała, że są to jakieś super małe zarobki – wprawdzie zrezygnowałam z prowadzenia większości kursów, ale zostawiłam sobie np. te lekcje po 100zł za godzinę i myślę, że to przyzwoita kasa (ale może się mylę).
          Ja w idealnym scenariuszu chciałabym, żeby moje dzieci wykonywały pracę, którą lubią, ale za dobre pieniądze. Aż i tylko tyle 🙂

  2. Magda pisze:

    Oj tak, ja sama musiałam się tego nauczyć, że praca to nie tylko etat. Teraz oboje z mężem pracujemy w domu na własnych działalnościach i musimy tłumaczyć dzieciom w drugą stronę 😉 Komentarze dalszej rodziny zbywamy i nie planujemy zmieniać tego modelu 😉

A Ty? Powiedz mi teraz co o tym myślisz -> -> -> NAPISZ KOMENTARZ