8 rzeczy, za które uwielbiam dwujęzyczne wychowanie dzieci
parallax background

8 rzeczy, za które uwielbiam dwujęzyczne wychowanie dzieci

11 sierpnia, 2020
najlepsza mama na swiecie
Kiedy ostatnio nagrodziłaś się za swój wysiłek?
29 lipca, 2020
dziewczyna która wie jak się uczyć hiszpańskiego w domu
Jak się uczyć hiszpańskiego w domu jeśli chcesz potem nauczyć dziecko
18 sierpnia, 2020
 

Zapracowana, ambitna mamo, która chcesz dla swojego dziecka wszystkiego co najlepsze! Dzisiaj ułatwię Ci podjęcie decyzji o dwujęzycznym lub wielojęzycznym wychowaniu dziecka. Jesteś najlepszą nauczycielką dla swojego dziecka, a sama wciąż możesz się wiele nauczyć i czerpać z tego wielką frajdę. Opowiem Ci jakie są zalety wychowania dwujęzycznego, ale nie takie znowu oczywiste jak lepsze oceny w szkole czy szanse na znalezienie lepszej pracy w przyszłości (choć takie dwa bonusy od życia dla dziecka to niezła gratka, prawda?). Z naciskiem na te, z których skorzystasz także Ty! Gotowa? To zaczynamy!

 

Oczywiste zalety dwujęzyczności

Dużo mówi się o zaletach dwujęzyczności w kontekście dziecka. Że bąbelek wychowywany pośród dwóch lub więcej języków będzie z łatwością komunikował się z większą liczbą osób niż bąbelek jednojęzyczny. Mówi się o korzyściach w rozwoju intelektualnym, kognitywnym i emocjonalnym dzieci dwujęzycznych. I że nie będą musiały chodzić na zajęcia dodatkowe z języka, żeby opanować jego podstawy, tylko będą w tym czasie biegać boso po leśnym runie (a ich kumple z teczką na drugi koniec miasta na kartkówkę z Past Perfect, biedactwa).



Czy dwujęzyczność ma wady?

O wadach mówi się niewiele, że owszem, na początku zasób słownictwa w poszczególnych językach będzie trochę niższy niż zasób małego dziecka jednojęzycznego w jego jedynym języku (choć nie jest to regułą, mój 2-latek jest przykładem, że można mieć wyższy zasób słownictwa w dwóch poszczególnych językach niż jego rówieśnicy, bo wiadomo, jak ze wszystkim i we wszystkim - to zależy).

Trochę zagrożeń dwujęzycznego/wielojęzycznego wychowania wymieniają przeciwnicy takiej idei, głównie osoby, które nie mają dzieci lub nie znają języków obcych.

Rodzice wychowujący dzieci dwujęzycznie (kliknij tutaj żeby zobaczyć zestawienie najlepszych polskich blogów pisanych przez takowych) mówią, że to wymaga dodatkowego wysiłku i ja się z tym zgadzam - o czym zresztą pisałam w tekście pt. “Kiedy ostatnio nagrodziłaś się za swój wysiłek?”.



Benefity dwujęzycznego wychowania… dla rodzica!

A ja pośród zalet dla dziecka i wad dla rodzica widzę w tym całym przedsięwzięciu szereg benefitów dla mnie. Niektóre z nich nie są oczywiste, dlatego postanowiłam o nich napisać. Żeby udowodnić Ci, że to nie tylko męka, udręka, krew, pot i łzy (i koszta!). Nie tylko poświęcenie, brak snu, bo wycinasz i laminujesz kolejną pomoc językową i niebagatelne wydatki na nianie native-speakerki i dojazdy na playdates. Są też fajne fajności, wisienki na torcie dla mamy wychowującej dziecko dwujęzycznie.



Nieoczywiste zalety dwujęzycznego wychowania:

 

MUSISZ SIĘ ZAWSZE ROZWIJAĆ (I TO JEST ZALETA)

Niezależnie od tego czy zaczynasz przygodę z ekspozycją dziecka na język docelowy [dla ułatwienia odbioru będę pisała o angielskim, ale możesz sobie wstawić jakikolwiek inny jest dla Ciebie ważny i istotny] od własnej znajomości języka na wysokim poziomie czy sama dopiero go szlifujesz - zawsze wiesz za mało. Ale nie za mało by zacząć, spokojnie, co to to nie. Nawet po polsku wiesz za mało, gdy stajesz się mamą i cały czas dowiadujesz się czegoś nowego, również jeśli chodzi o leksykon. Zaczynasz odróżniać rompersy od pampersów (albo i nie, tak też się zdarza), gondole od spacerówek i tetrę od otulacza z muślinu.

Po angielsku też będziesz musiała wypłynąć na nieznane wody słownictwa okołodzieciowego i to jest wspaniałe, bo gdyby nie fakt, że postanowiłaś wychować dwujęzyczne dziecko - nigdy byś się tak nie przyłożyła do szlifowania angielskiego. Szczególnie jeśli jesteś po filologii angielskiej albo zdałaś śpiewająco CEA czy CPE, pewnie nigdy wcześniej nie przyszło Ci do głowy jak dużo jeszcze nie wiesz. A teraz przyszło. I to jest piękne, to jest najlepszy motywator do szlifowania swojej znajomości języka.



SĄ SUPER NARZĘDZIA, KTÓRE POMAGAJĄ WSPIERAĆ DWUJĘZYCZNE WYCHOWANIE

Nie musisz robić wszystkiego sama! To naprawdę ożywcze, gdy po tygodniach czy miesiącach riserczu dowiadujesz się, że na

każdy pomysł, który wpadł Ci do głowy i mógłby zrewolucjonizować wspieranie Twojego dziecka w dwujęzycznym lub wielojęzycznym rozwoju, ktoś już wpadł. I zazwyczaj są to przystępne cenowo rozwiązania. Niektóre są też za darmo, o większości dostępnych programów, stron internetowych, podcastów czy innych pomocy pisały na 100% najpopularniejsze blogerki zajmujące się właśnie językami. Top listę blogów o dwujęzyczności/wielojęzyczności w języku polskim znajdziesz tutaj.

Na moim blogu także piszę o narzędziach, które sprawdzają się u mnie w domu, dlatego upewnij się, że przejrzałaś dokładnie archiwum, bo kryje się tam sporo użytecznej treści dla mam takich jak Ty. Czyli takich, które chcą więcej dla swoich dzieci niż to co oferuje szkoła (nie tylko w kwestii języków).



PODWYŻSZONA CZUJNOŚĆ W KWESTII ROZWOJU MOWY - MASZ WBUDOWANY RADAR

Jeśli decydujesz się na eksponowanie dziecka na dwa lub kilka języków od urodzenia to z pewnością

jesteś bardziej czujna na wszelkie nieprawidłowości czy niuanse związane z rozwojem mowy, niż gdyby w grę wchodził tylko jeden język. To normalne, że obawiasz się problemów i trudności. I to też

Twoja supermoc, bo jesteś podwójnie (a czasem i pięciokrotnie) czujna na rzeczy, na które przymykają oko rodzice dzieci jednojęzycznych.

Nie przeprowadziłam na ten temat żadnych badań i jest to tylko moja obserwacja, ale czuję, że warto się nią podzielić -

większość mam wychowujących dzieci dwujęzycznie ma bardzo dużą wiedzę na temat rozwoju mowy i jest dużo częściej niż mamy dzieci jednojęzycznych skłonna do szukania drugiej lub trzeciej opinii jeśli okazuje się, że dany specjalista (lekarz, logopeda, pedagog) nie ma odpowiedniej wiedzy i doświadczenia związanego z rozwojem dzieci dwujęzycznych.



DWUJĘZYCZNE ANEGDOTKI JAK Z KOMEDII (ALBO HORRORU, ALE OSCAROWEGO)

Dwu- lub wielojęzyczne wychowanie dzieci dostarcza niesamowitych i zabawnych gagów i dialogów jak z komedii (albo horroru, ale oscarowego). Najpierw mieszanie języków (którego się nie musisz obawiać, bo jest naturalne - zresztą, jeśli sama znasz więcej niż jeden język to na pewno nie raz je ze sobą mieszałaś). Później celowe używanie ich w niewłaściwym kontekście. I ten kolejny raz gdy Ci się upiekło, bo w kolejce do lekarza dziecko powiedziało “for f*ck’s sake” zamiast jakiegoś siarczystego polskiego przekleństwa i mało kto zrozumiał. Uff… :)









Ja o zabawnych dialogach z moimi dziećmi piszę często na facebooku, dlatego warto śledzić mój profil Elo Pomelo.

 

WIĘCEJ CZASU POŚWIĘCANEGO DZIECIOM

Bycie mamą dwujęzycznego dziecka to bycie mamą świadomą, że dzieci wychowuje rodzic, a nie ekran komputera czy tabletu. To świadomość, że nawet najlepsza edukacyjna aplikacja, nawet najlepsza płyta z angielską muzyką dla dzieci, nawet najznakomitsza nie-agresywna, zgodna z duchem Montessori i spokojna bajka animowana to tylko umilacze przygody, ale druhem prowadzącym wyprawę jesteś Ty. I robisz to. Skupiasz uwagę na dziecku, organizujesz playdates, wycinasz i laminujesz, wyszukujesz zabawy - bardziej niż gdyby w Waszym życiu był tylko polski. I znowu - nie udowodnię naukowo, że tak jest, to kwestia obserwacji.
Nie twierdzę, że nie ma na świecie mam dzieci jednojęzycznych, które nie poświęcają dużo czasu rozwojowi dziecka. Uprasza się mamy jednojęzyczne o niskim poczuciu własnej wartości o powstrzymanie się od komentarzy mających przekonać świat, że nie mam racji. Pamiętaj - to czy wychowujesz dziecko po polsku, po chińsku czy w suahili - nie wartościuje Twojego macierzyństwa.



SPOŁECZNOŚĆ RODZICÓW DZIECI DWUJĘZYCZNYCH

Takie mamy czasy, że mniej się spotykamy, gromadzimy, mniej jest kręgów kobiet, gdzie się siada z dziećmi na kolanach i gada niż kiedyś (choć ja miałam szczęście doświadczyć tej kobiecej mocy gdy urodził się mój starszy syn, który w dniu gdy publikuję ten tekst jest 7-latkiem), ale wciąż szukamy rodziców podobnych sobie. Nawet jeśli w Twoim mieście nie ma innych rodzin wychowujących dzieci dwujęzycznie, to bez problemu znajdziesz do nich kontakt przez Internet.

Mogłabym wymieniać godzinami nazwy grup na facebooku, gdzie znajdziesz mamy podobne do siebie, ale jestem zarobiona i męczę ten tekst od kilku tygodni (w pierwotnej wersji miał 14 stron i musiałam go trochę uszczuplić), więc pozostańmy przy tych najpopularniejszych, np. “Wielojęzyczność zamierzona - uczymy dzieci języków obcych” by English Speaking Mum czy “Uczę swoje dziecko angielskiego” by Bilikid.pl. Instagram też tętni dwujęzycznym życiem i niejedną fajną mamę poznasz lub może i poznałaś już szukając po hasztagach #dwujęzycznośćzamierzona #dwujęzycznośćjestspoko #wychowaniedwujęzyczne. Ja też jestem na instagramie jako @elopomelopl i zawsze jestem otwarta na pogaduszki o językach i dzieciach (i wszystkim innym!).



KOMPULSYWNE UZUPEŁNIANIE DZIECIĘCEJ BIBLIOTECZKI JEST UZASADNIONE

Podoba mi się jak Adam Beck w swojej książce, pt. “Maximize Your Child’s Bilingual Ability” pisał o tym jak ważne jest by dzieci miały stały dostęp do książek w języku docelowym. Jeśli mają więcej książek po polsku to większa szansa, że będziesz im czytać po polsku. Jeśli mają równie wiele po angielsku to szansa, że zechcą by im czytać w tym języku, wzrasta. To dzięki rozmaitej, zróżnicowanej i licznej biblioteczce anglojęzycznej Twoje dziecko nie nauczy się angielskiego z błędami od Ciebie (jedna z najpopularniejszych obaw mam, które twierdzą, że ich poziom języka docelowego może zepsuć dziecko, najlepszy artykuł na ten temat w polskim internecie napisałam Justyna z Gadka-Gagatka: “Bożena rezygnuje z dwujęzyczności ze strachu przed błędami językowymi. Nie bądż jak Bożena”). Mając odpowiednią ekspozycję na poprawne, literackie wzorce językowe, nabywanie języka przez Twoje dziecko przyspiesza do prędkości rakietowej. Ten argument chyba usprawiedliwia każdą przesyłkę z Amazon czy Book Depository (o tym gdzie jeszcze kupić tanio książki dla dzieci po angielsku pisała m.in. English Speaking Mum), którą chowasz przed mężem lub ściemniasz, że to z biblioteki (taki żarcik, mam nadzieję, że masz zdrową relację z mężem i nie musisz się tłumaczyć z zakupów książkowych dla dzieci).



WIESZ, ŻE COŚ CI W ŻYCIU WYSZŁO

Nawet jeśli nie zawsze masz wegański bezglutenowy obiad z bio warzyw na stole i idealnie czystą podłogę, znowu nie poszłaś na jogę (jak codziennie od 4 lat), a Twoja własna książkowa półka wstydu rośnie i rośnie, to wiesz, że przynajmniej jedno - dwujęzyczne wychowanie - Ci wychodzi. I to nie jest tak, że zawsze będą spektakularne efekty i wielka biegłość niczym rodowity Brytyjczyk, bo nie zawsze są ku temu warunki, nie zawsze wszyscy ten projekt pociągną dłużej niż do rozpoczęcia przez dziecko podstawówki, ale absolutnie zawsze każdy wysiłek, każda jedna rzecz, którą robisz z dzieckiem by pomóc mu nabyć angielski (lub jakikolwiek inny język) coś daje. To nie pozostaje bez pozytywnych zmian dla mózgu, dla postrzegania przez dziecko świata (np. dla jednojęzycznej osoby tramwaj to zawsze tramwaj i nie ma dyskusji, że nie - dla dwujęzycznej lub wielojęzycznej perspektywa jest bardziej otwarta), dla poprawy pamięci i Waszej więzi.

Nawet jeśli “tylko” czytasz dziecku po angielsku, “tylko” raz na miesiąc chodzicie na playdates anglojęzyczne, “tylko” przy obiedzie rozmawiacie w języku obcym, jeśli Twoje dziecko “tylko” rozumie, ale odpowiada w języku ojczystym… to jesteś i tak o cztery uniwersa wyżej niż wtedy gdybyś nie robiła nic związanego z językami. Czyli już wygrywasz. I Twoje dziecko już wygrywa.

Jak widzisz, dwujęzyczne wychowanie daje znacznie więcej niż korzyści dla samego dziecka. Jako mama możesz poczuć wielką osobistą satysfakcję z tego przedsięwzięcia, możesz sama wiele się nauczyć i wreszcie znaleźć motor napędowy do szlifowania języka, wreszcie możesz stać się częścią międzynarodowej społeczności rodziców, którym tak jak Tobie się chce.

Jeśli po lekturze tego tekstu czujesz, że może to jest właśnie ten moment, żeby zacząć działać z językami z Twoim dzieckiem, ale nie do końca wiesz jak się za to zabrać i od czego zacząć, zachęcam Cię do zapisu na listę oczekujących na mój autorski kurs internetowy dla mam, w którym pokażę Ci krok po kroku jak samodzielnie przygotować strategię dwujęzycznego wychowania dostosowaną do Twojej rodziny i Waszego stylu życia, jak ocenić czy działa i jak w razie co zmienić ją by przygoda z językami była satysfakcjonująca dla Ciebie i Twojego dziecka.

.

Zapis na listę jest absolutnie niezobowiązujący, ale dzięki niemu:
-dowiesz się o uruchomieniu przedsprzedaży kursu
-otrzymasz zniżkę TYLKO dla osób z listy oczekujących
-do samego kursu dostaniesz gratisy, które dla osób niezapisanych będą dodatkowo płatne.

Pamiętaj, że aby znaleźć się na liście i skorzystać z benefitów, musisz potwierdzić zapis (czasem mail trafia do spamu, więc zerknij tam koniecznie) klikając w przycisk w mailu.

A czy Ty zaobserwowałaś jeszcze jakieś inne mniej oczywiste zalety dwujęzycznego wychowania? Na dole tej strony jest formularz do dodawania komentarzy, więc możesz podzielić się swoimi przemyśleniami.

 

Monika Dawidowicz

Autorka bloga EloPomelo.pl


Kreatywna dusza z zacięciem do pisania, projektowania grafik, fotografii i video. Pracująca mama dwóch dwujęzycznych synów, która kupuje dzieciom zdecydowanie za dużo książek. Zawodowo specjalistka od social mediów i content marketingu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.