Inne mamy “robią” dwujęzyczność lepiej? Wykorzystaj to!
parallax background

Inne mamy “robią” dwujęzyczność lepiej? Wykorzystaj to!

15 października, 2020
chłopiec wchodzi do wody
Małe dzieci i języki obce – mój tekst z 2014 roku (szok!)
3 października, 2020
ksiazki usborne hit czy kit
Książki Usborne – hity w naszym domu i ciemna strona pomidora
20 października, 2020
 

Dwujęzyczność w wykonaniu innych mam nie powinna Cię frustrować! Pokażę Ci jak możesz odnaleźć supersiłę w sukcesach innych i również wychować dwujęzyczne lub wielojęzyczne dziecko bez korepetycji i drogich zajęć dodatkowych!

 

Wkręciłaś się w dwujęzyczne wychowanie i brawo! Dajesz dziecku solidny fundament by było w przyszłości elokwentnym, tolerancyjnym i otwartym obywatelem świata.

Zapisałaś się do dedykowanych grup na facebooku i na fora dyskusyjne, obserwujesz najlepsze polskie blogi o dwujęzyczność i wartościowe konta na instagramie.

Jesteś pełna entuzjazmu, zmotywowana, po czym zauważasz, że właściwie każda z tych obserwowanych mam jest jakimś chodzącym ideałem matki dwu- lub wielojęzycznego dziecka.



Dwujęzyczność to nie wyścig

Brzmi znajomo? No pewnie, przecież pisałam już, dlaczego nigdy nie będziesz tak dobra jak matki z internetu. To może być frustrujące - uczucie, że wypruwasz sobie żyły, bo chcesz dobrze, chcesz jak najlepiej, ale w porównaniu z innymi i tak wypadasz marnie.

Pamiętaj jednak, że nie ma co porównywać swojego zaplecza do cudzej wystawy sklepowej stworzonej z pomocą światowej sławy VMa. Dwujęzyczność to nie wyścig.

Poza tym, nawet jeśli innej mamie to całe przedsięwzięcie wychodzi lepiej, skuteczniej, łatwiej, bardziej estetycznie, to nie znaczy, że u Ciebie jest tak nieskończenie źle.

Sukcesy innych mam dwujęzycznych dzieci, szczególnie tych poznanych w Internecie, możesz przekuć z frustracji na pozytywne i napawające nadzieją myśli. Pozwól, że podam Ci kilka przykładów:



NIE MYŚL:

Inne mamy robią z dziećmi kreatywne zabawy i w dodatku w jednolitych kolorach ziemi i takie fotogeniczne, a ja nawet obiad zamawiam na pyszne.pl (to nie jest płatna promocja, a mogłaby być, widzę się w roli ambasadorki).


POMYŚL:

Wow. jest tyle świetnych pomysłów na zabawy językowe, większość dostępna za darmo, w Internecie, na wyciągnięcie ręki. Nigdy nie zabraknie mi inspiracji. Taką dwujęzyczność - przez zabawę - aż chce się praktykować!


A jeśli jesteś totalnie zabiegana i wydaje Ci się, że się nie da, to specjalnie dla Ciebie napisałam: Dwujęzyczność dziecięca dla zabieganych: krótki poradnik motywacyjny.

 

NIE MYŚL:

Dzieci innych mam mówią biegle w 5 językach, a moje dopiero uczy się w dwóch i częściej wybieraj jednak polski. Jestem beznadziejna, dwujęzyczność “nie wchodzi u nas w grę”, marność, marność, marność.


POMYŚL:

Wow! To możliwe, że dzieci mogą w łatwy sposób opanować jednocześnie różne języki. To dowód, że coś, co sobie zaplanowałam - działa. Ścieżka, którą wybrałam, jest słuszna i nie jestem jedyną osobą, która nią podąża. Nie jestem sama!


I nagródź się za swój wysiłek. Kiedy ostatnio to zrobiłaś?

NIE MYŚL:

Inne matki to nie dość, że praktykują wczesną edukację językową to jeszcze pracują na etacie, prowadzą po dwie firmy, piszą blogi, chodzą na siłkę i malują akwarelami. I mają czysty dom. I życie towarzyskie.


POMYŚL:

Dwujęzyczność czy wielojęzyczne wychowanie są ekstra, ale jestem też kobietą, która ma różne aspiracje, ambicje i jak pokazują przykłady innych mam, można to wszystko przy odrobinie wysiłku (i często wsparcia z zewnątrz) pięknie połączyć.


Obserwowanie innych osób o podobnych celach i doświadczeniach może wzbudzać zazdrość lub niezdrowe poczucie, że robisz za mało. Nie warto jednak zupełnie odcinać się od wpływu innych osób o tych samych zainteresowaniach. To w społeczności tkwi siła.

Twórczynie w Internecie, dla których głównym tematem jest dwujęzyczność, przygotowują treści po to, by Ci pomóc i Cię w spierać w Twojej drodze jako rodzica dwujęzycznego (lub wielojęzycznego dziecka). Nie, nie robimy tego po to, żebyś poczuła się gorzej! Zapamiętaj to!

PS Jeśli ten tekst dodał Ci chociaż odrobinę otuchy to mam dla Ciebie dobrą wiadomość - w taki właśnie sposób piszę dosyć często. Jeśli zapiszesz się do mojego newslettera (na samiutkim dole strony po lewej stronie, taka żółtra ramka gdzie trzeba podać swój e-mail) to nie ominą Cię ani porządne dawki motywacji, ani praktycznej wiedzy i rekomendacji książkowych dzięki którym wprowadzisz do swojego domu języki obce w sposób naturalny.

 

Monika Dawidowicz

Autorka bloga EloPomelo.pl


Kreatywna dusza z zacięciem do pisania, projektowania grafik, fotografii i video. Pracująca mama dwóch dwujęzycznych synów, która kupuje dzieciom zdecydowanie za dużo książek. Zawodowo specjalistka od social mediów i content marketingu.

2 Comments

  1. Lanoja pisze:

    Nigdy w taki sposob na to nie patrzylam. Raczej sie samobiczowalam za to ze nie daje rady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.