parallax background

Angielski dla dzieci – jak ułożyć plan nauki angielskiego na cały rok (w 1 dzień)

trawa bardziej zielona
Trawa jest bardziej zielona tam gdzie ją podlewasz
20 października 2019
dynia halloween
Halloween po hiszpańsku – piosenki dla dzieci o duchach, potworach i dobrej zabawie
30 października 2019
 

Dziś dowiesz się jak rozpisać plan nauki angielskiego dla dziecka na cały rok, czy w ogóle warto to robić i po co. To pracochłonne, ale można uporać się z tym wyzwaniem w jeden dzień i mieć spokój z planowaniem angielskiego w domu na wiele miesięcy.

Pamiętaj o najważniejszej rzeczy: nauka to zabawa i tego trzymajmy się przez cały czas trwania przygody Twojego dziecka z językiem angielskim.


{Przeczytanie tego tekstu zajmie Ci około 6 minut, a wiedza, którą wyniesiesz po lekturze, oszczędzi Ci wiele dni, a nawet tygodni pracy, zastanawiania się i zbędnej prokrastynacji.}


Dwujęzyczność moich dzieci jest dwutorowa i zależna od konkretnego egzemplarza. Mikky, czyli 1,5-roczny bobas, jest dwujęzyczny od urodzenia, bo ma mamę Polkę i tatę Anglika, oraz wychowuje się w wielojęzycznym środowisku od samego początku. Mój starszy syn Maks (6l.) zaczął swoją przygodę z językiem angielskim stosunkowo późno, bo około trzeciego roku życia i była ona pełna wybojów, gwałtownych zakrętów oraz dziur niczym ulice na wschodzie Polski. Opisałam to szczegółowo w tekście pt. "Dwujęzyczność zamierzona, niezamierzona, czy jaka? Języki w moim domu", a kontynuacja historii pojawiła się w tekście pt. "Odważyłam się mówić do dzieci po angielsku i wydarzyła się niesamowita rzecz!". Jeśli jesteś na tym blogu pierwszy raz to zdecydowanie rekomenduję zapoznanie się z tymi wpisami.

Sposób, w jaki przekazujemy mu angielski, był zawsze bardzo naturalny i spontaniczny, przez co zdecydowanie chaotyczny i nieusystematyzowany. Wydawało mi się, że tak będzie najlepiej, najmniej będzie to przypominało naukę szkolną i przyniesie najlepsze efekty. Cóż, nie przyniosło. Po ponad 3 latach obserwacji mojego dziecka widzę, że jest wierną kopią mnie pod względem charakteru i stylu przyswajania nowych umiejętności - potrzebuje ram, systemu, planu i rutyny. Zorientowałam się o tym, gdy zaczął chodzić do szkolnej zerówki, która w przeciwieństwie do jego bliskościowego, wolnego przedszkola, nosi już znamiona szkolnej musztry.

Ku mojemu zaskoczeniu, jasne zasady, sztywny plan dnia, działanie według programu, systemy motywacyjne stosowane przez wychowawczynię Maksa, przyniosły mu wiele korzyści, bardzo dobrze wpływają na jego zachowanie, kompetencje społeczne oraz osiągnięcia szkolne. Innymi słowy - mój mały zbuntowany bachorro zaczął wrastać w kulturę i normatywne struktury oczekiwań szkoły i poziom jego szczęścia czy stan psychiczny na tym nie ucierpiały (jak do tej pory). Rozwija się fantastycznie, jest radosny, zdrowy i codziennie zaskakuje mnie nową wiedzą i umiejętnościami. To właśnie zainspirowało mnie do stworzenia ramowego planu nauki anielskiego w domu.

 

Czym jest nauka angielskiego w domu z rodzicem?


Przez naukę mam oczywiście na myśli zabawę w towarzystwie języka angielskiego. Jestem lektorką angielskiego i choć specjalizuję się w uczeniu dorosłych, to doskonale wiem jak najlepiej uczą się dzieci, odbyłam w tej dziedzinie wiele szkoleń, a niedawno, by wzmocnić swoje kompetencje w dziedzinie edukacji i być może w przyszłości uczyć o tym innych rodziców, rozpoczęłam studia pedagogiczne. Będę jednak powtarzać to do znudzenia: NAUKA POWINNA BYĆ ZABAWĄ, bo każda zabawa jest nauką. Nie podam Wam przypisu, bo nie pamiętam kto to powiedział, ale wierzcie mi na słowo - to prawda.

 

PRZYGOTOWANIE DO ROZPISANIA PLANU NAUKI


Długo zastanawiałam się jak ułożyć plan nauki angielskiego na cały rok. Wydawało mi się, że to ogromny projekt, nad którym spędzę wiele godzin, a nawet tygodni. W zeszłym roku zresztą planowałam taki wpis na blogu z okazji rozpoczęcia 2019, ale w związku z tym, że sama nie sprostałam wyzwaniu - nie mogłam instruować innych jak to robić. Podchodziłam do tematu wielokrotnie i na rozwiązanie trafiłam przypadkiem. Dzięki prostemu trickowi, ułożenie planu nauki angielskiego dla mojego 6-letniego syna, na cały, caluteńki rok, zajęło mi nie więcej niż 2,5h, czyli wycinek jednego popołudnia.

parallax background

"Dzięki prostemu trickowi, ułożenie planu nauki angielskiego dla mojego 6-letniego syna, na cały, caluteńki rok, zajęło mi nie więcej niż 2,5h... "

 

Po co komu plan nauki angielskiego dla dziecka na cały rok?


Dużo łatwiej zrealizować cele jeśli mamy na nie plan. Ja zawsze mniej-więcej wiedziałam czego chcę nauczyć syna, jakie umiejętności chciałabym, żeby opanował, ale nigdy wcześniej w żaden sposób tego nie usystematyzowałam. Przez to bywały dni, gdy ani kroku nie postawiliśmy na drodze z punktu A do punktu B.

 

Mając zarys tego, co zrobimy z dzieckiem każdego dnia czy w danym tygodniu, mając gotowe pomysły, gotowe materiały (podkreślę to tutaj: uważam, że warto korzystać z tego, co już mamy w domu, ograniczam drukowanie, wycinanie i laminowanie do sytuacji, gdy dzieci same o to poproszą), dużo łatwiej wpleść to w codzienność, zwłaszcza w obliczu wielu obowiązków (jeśli śledzicie mojego bloga, to wiecie, że pracuję, wychowuję 2 dzieci praktycznie bez niczyjej pomocy, prowadzę bloga i kanał na YT o dwujęzyczności i książkach dla dzieci, a od niedawna znów studiuję - życie potrafi być szalone). Pisałam już o tym jak godzić życiowe role, a także o tym jak znaleźć czas na języki jeśli wydaje nam się, że czasu nie mamy.

Mój plan nauki angielskiego dla dziecka nie jest idealny, ale nie o to chodzi, żeby był idealny i żeby się go rygorystycznie trzymać. Plan trzeba testować, obserwować co się sprawdza, co przynosi radość dziecku i rodzicowi, co jest wartościowe, co daje efekty. Można go modyfikować. Ważne jednak, by go rozpisać - raz, a porządnie. Wtedy motywacja do realizacji go jest dużo wyższa niż w przypadku samego postanowienia, że “od dziś wprowadzam w domu więcej angielskiego i jazdiczka!”.

{DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU ZNAJDUJE SIĘ PONIŻEJ}

1S5A8027fb
Dwujęzyczność dla zabieganych - krótki poradnik motywacyjny
PRZEJDŹ DO TEKSTU
obrazek motywacyjny
Jak godzić życiowe role, kiedy chce się tylko wszystkiego?
PRZEJDŹ DO TEKSTU
mama vlogerka
Mój kanał na YouTube o dwujęzyczności, książkach dla dzieci i macierzyństwie
PRZEJDŹ DO TEKSTU
dwujezyczne dziecko
Rozwój mowy u dwujęzycznego dziecka – Mikołaj 16 miesięcy
PRZEJDŹ DO TEKSTU
gitara piosenki dla dzieci
Angielskie piosenki dla dzieci – proste, spokojne, łagodne
PRZEJDŹ DO TEKSTU
 

{TAK, TUTAJ :)}



W moim doświadczeniu z planowaniem czegokolwiek w życiu, nauczyłam się, ze nie ma sensu planowanie co do godziny czy dnia. Mój plan zabaw po angielsku to otwarte sekcje, podzielone na tygodnie. Innymi słowy, w każdym tygodniu przez najbliższy rok będę starała się zrealizwać jakieś zamierzenia edukacyjne z moim synem, dostosowane do jego potrzeb, pasji, aparatu poznawczego (hasztag jak rozpoznać studentkę pedagogiki) i możliwości biologicznych.

Mimo, że rok ma 52 tygodnie, przygotowałam założenia na około 32 tygodnie roku. Biorąc pod uwagę choroby, przestoje, wyjazdy i fakt, że w sumie około 4-6 tygodni rocznie mój syn spędza z biotatą, czyli daleko od domu, postanowiłam oszczędzić sobie frustracji, że czegoś nie zrealizuję, że z czymś nie zdążymy i pozostawić margines na obsuwy, odpoczynek czy choćby powtórki.

Ciężko jest wymyślić tak “z głowy” co po kolei warto “przerobić” z dzieckiem, nawet jeśli jest się specem w dziedzinie przygotowywania indywidualnego planu nauki (robię to właściwie za każdym razem gdy zaczynam pracę z nową grupą lub kursantem - moje kursy angielskiego są spersonalizowane, nie opieram się na jednym podręczniku czy jednym programie nauczania). Z pomocą przyszedł mi więc gotowy “program”, który postanowiłam potraktować jako swoisty framework dla dalszych działań i uzupełnić o to, co będzie dla mojego dziecka ciekawe, wartościowe i to czego jeszcze nie wie.



 

Zupełnie przypadkiem trafiliśmy na program powszechnej dwujęzyczności, najwyższy poziom, przygotowujący dziecko do kontynuacji nauki angielskiego w szkole, to Tom and Keri B i choć jest to dla mojego, bądź co bądź już dwujęzycznego syna, za łatwe - postanowiłam oprzeć roczny plan nauki właśnie o ten system. Od razu nadmienię, że nie jest to product placement, sama zapłaciłam za dostęp do platformy i zdecydowanie widzę wiele wad samego programu Tom and Keri B, ale fajny jest podział na tygodnie, podpowiedzi aktywności z dzieckiem są również wartościowe, a muzyka i animacja - choć mnie rażą - skradły serce mojego 6-latka (nie wiem czemu, ale tak po prostu jest).

Zerknijcie zresztą na wersję demo, która jest dostępna za darmo. O samym programie powszechnej dwujęzyczności napiszę jeszcze osobny tekst. Jeśli planujesz ułożyć roczny plan nauki angielskiego w domu dla Twojego dziecka, to warto oprzeć go na jakimś gotowcu - nie musi to być koniecznie Tom and Keri, bo na rynku jest mnóstwo opcji. Wybranie gotowego planu i dodanie do niego swoich elementów oszczędza wiele pracy, przemyśleń i zmniejsza ryzyko odwlekania w nieskończoność wprowadzenia angielskiego we wczesnym dzieciństwie (przyznajcie się, ile wśród Was wiecznie “myśli o wprowadzeniu angielskiego”, ale z egzekucją tego pomysłu nie jest już tak tęczowo :D).

Na każdy tydzień, zgodnie z tygodniami rozpisanymi w programie Tom and Keri, przygotowałam sobie kategorie słownictwa, które chcę wprowadzić, a także konkretne konstrukcje gramatyczne i funkcje językowe, które będziemy powtarzać (wiem, że to nudne, ale nie każdy czyta od deski do deski, więc powtórzę: POWTARZAĆ PRZEZ ZABAWĘ!).

Bank słów i fraz z programu jest ubogi w stosunku do tego, co Maks już potrafi, więc zdecydowanie będziemy rozszerzać go o dodatkowe informacje. Głównie za pomocą książek i muzyki, ale nie tylko. To jednak książki i muzykę wpisałam w rocznym planie. Dodatkowe aktywności, jak prace plastyczne, wyjścia w teren czy wycieczki, będą planowane na bieżąco w każdym tygodniu, mając na uwadze dostępne zasoby, czas, chęci dziecka i kondycję całej rodziny. Innymi słowy: bez ciśnienia, bez planowania co do godziny, ale w jakichś ramach.

 

Mój plan nauki angielskiego dla dziecka na cały rok rozpisałam w arkuszu w Excelu, ale można to równie dobrze zrobić na kartce, w zeszycie, w planerze. Dla mnie ważne jest posiadanie dostępu do tego pliku z różnych urządzeń, aby w każdej chwili móc sprawdzić, co nas czeka w przyszłych tygodniach (ja absolutnie nie zaprzątam sobie głowy tym, co jest zapisane - właśnie po to zapisuję rzeczy, aby nie musieć o nich pamiętać).

Ustaliłam też główne źródła, z których korzystamy w tym roku: jest to właśnie program Tom and Keri, muzyka Pomelody (którą zawsze zachwalam i polecam, bo pięknie wspiera naukę angielskiego - pisałam o Pomelody i o tym jak apka zmieniła życie całej mojej rodziny), płyta “Muzyka Rozwojowa”, a także nasza domowa biblioteczka (którą trzeba będzie wzbogacić o kilka pozycji tematycznych, ale jestem w stanie przygotować się na to z wyprzedzeniem, bo mam przecież rozpisany plan).

 

GŁÓWNA IDEA UKŁADANIA ROCZNEGO PLANU NAUKI ANGIELSKIEGO JEST TAKA, ŻE:

Plan nauki angielskiego w domu dla dziecka na cały rok warto oprzeć na jakimś gotowcu - to ułatwi pracę.


Znasz swoje dziecko najlepiej, wiesz co je interesuje, co lubi - wykreśl z gotowca rzeczy niepotrzebne, dodaj to, co uznasz za potrzebne.


Plan nie musi być idealny, plan po prostu musi być, istnieć; bez planu ciężko się zmotywować, ciężko się odnaleźć; jak masz plan to masz drogowskaz, a plan przecież zawsze można zmodyfikować w trakcie.


Najważniejsze we wczesnej edukacji jest zróżnicowane środowisko, różne ciekawe materiały, aktywności, jak najwięcej aktywności fizycznej, przebywania wśród innych ludzi, nauka to nie tylko siedzenie nad książką czy przy ekranie.




 

TYLE. Tylko tyle, a może aż tyle. Mam plan nauki angielskiego dla mojego syna na cały rok. Wiem co robić. Syn też wie o tym planie, więc mamy go razem. Zgodnie z sugestią programu Tom and Keri B, zawiesiliśmy w widocznym miejscu plakat przypominający, aby codziennie się razem pobawić. Umówiliśmy się, że codziennie razem coś zrobimy w kierunku poznania lepiej angielskiego, nauczenia się czegoś nowego. Tak jest dużo łatwiej niż tylko zadręczać się w myślach, że nic z nim nie robię, ze za mało robię, że nie wiem co robię. Jakie będą efekty? Chętnie opowiem za rok :) A tymczasem zapraszam Was do planowania.

Jeśli od dawna odwlekacie wprowadzanie angielskiego w domu i wydaje Wam się, że może tak to odwlekałyście, że Wasze dziecko jest za duże i lepiej zaczekać aż pójdzie do szkoły, bo tam już przecież będzie angielski to… nie! Zmieńcie tok myślenia! Bez sensu czekać, skoro możecie zacząć już teraz, od dzisiaj.

Rozpisanie planu nauki na CAŁY, CALUTEŃKI ROK, tydzień po tygodniu, zajęło mi jedno popołudnie. Maks wstał rano, pokazał na plakat wiszący na drzwiach, zakasał rękawy i poprosił o pierwszą zabawę po angielsku. Dziecko, które od pewnego czasu miało na ten język bunt!

Życzę powodzenia w planowaniu i realizowaniu planów. Pamiętajcie, że najważniejsze jest budowanie pozytywnej więzi z dzieckiem, rozwijanie zainteresowań, wrodzonych talentów. Miłość, a potem nauka. Przez zabawę, rzecz jasna!

Jeśli masz jakieś pytania lub potrzebujesz pomocy w planowaniu nauki - odezwij się. Jestem tu, by pomóc :)

Elo!

Monika Dawidowicz

autorka bloga Elo Pomelo


Cześć! Mam na imię Monika, jestem mamą dwóch dwujęzycznych chłopaków, których wychowuję we Wrocławiu wraz z pewnym "zupełnie przypadkowym native speakerem", z którym konsultuję swoje językowe wątpliwości w kwestii angielskiego. Uwielbiam uczyć się nowych rzecz, dlatego mimo intensywnej pracy zawodowej, prowadzenia bloga i kanału na YouTube, jeszcze bardziej intensywnego życia rodzinnego, postanowiłam zacząć uczyć się hiszpańskiego i znów iść na studia. Na szczęście nadal znajduję trochę czasu na szperanie w second handach, jazdę rowerem, wypad na siłownię lub przepyszną kawę w centrum Wrocławia.

Poza blogiem jestem też tu: INSTAGRAM | FACEBOOK | YOUTUBE
Na blogu Elo Pomelo piszę o wprowadzaniu języka angielskiego i hiszpańskiego we wczesnym dzieciństwie, o swoich przemyśleniach dotyczących dwujęzyczności, czytelnictwa i macierzyństwa, a także o codziennych perypetiach mojej wielojęzycznej rodziny. Nie zapomnij obserwować nas na:
INSTAGRAMIE
FACEBOOKU
YOUTUBE

2 Comments

  1. No i widzisz, przeglądam FB i widzę ten wpis. Nie mam rozpisanego planu na angielski, ale mam zasady, których nie odpuszczam: 1. Angielski codziennie w jakiejkolwiek formie 2. Czas zabawy, śpiewania, czytania czy czegokolwiek zależy od gotowości dziecka do współpracy 3. Tom i Keri jako szablon, oglądamy w wolnym czasie lub na życzenie córy, słuchamy w samochodzie 4. Tematyka zależy od aktualnej fazy na jakiś temat, teraz wałkujemy kosmos i układ słoneczny. Tom i Keri ma w sobie coś co dzieci lubią pomimo koszmarnej grafiki. Hiszpański, tu mam tylko dwie zasady: 1 nie za dużo, przynajmniej w weekendy, 2 tematyka słówek według aktualnej fiksacji czyli układ słoneczny 😁 Mój cel: wprowadzić dziecko w świat tego języka, na więcej nie mam kompetencji. Studiów już żadnych nie zacznę, więc szacunek wielki.

    • Monika pisze:

      Ja też sobie obiecywałam, że już żadnych nie zacznę, ale jakiś wewnętrzny popęd mnie pchnął w kierunku uniwersytetu i jakoś tak złożyłam papiery i znów dzierżę miano żaka 🙂 Miły powrót do przeszłości.

A Ty? Powiedz mi teraz co o tym myślisz -> -> -> NAPISZ KOMENTARZ