parallax background

Popatrz w niebo.
Pierwsza książka dla dziecka.

tasma magnetofon
Audiobułka
14 stycznia 2019
rower londyn
Dwujęzyczność zamierzona, niezamierzona czy jaka? Języki w moim domu
28 stycznia 2019
 

Czytanie i obcowanie z książką od pierwszych dni życia jest niezwykle ważne dla rozwoju, dlatego gdy tylko pojawia się bobas, powinna pojawić się też pierwsza książka dla dziecka.



Zazwyczaj wybór pada na książki kontrastowe i słusznie, bo już kilkutygodniowe dzieci widzą to, co się w nich znajduje.

Noworodek w początkowych dniach życia, rzecz jasna, widzi niewiele, ale pierwsze co zaczyna dostrzegać to właśnie kontrasty. Wzrok bobka potrzebuje ciągłej stymulacji, ale nie, nie, nie i jeszcze raz nie - nie chodzi o migoczącą i wirującą z prędkością światła plastikową karuzelę firmy na literę “F”.

 

Wyobraźcie sobie, że musicie zagotować wodę w całym jeziorze. To dość trudne zadanie, prawdopodobnie niewykonalne. Ale zagotowanie wody w garnku to bułka z masłem, każdy to potrafi, zajmuje to niewiele czasu i zużywa stosunkowo mało energii. Podobnie jest ze wzrokiem dziecka. Eksponowanie go na mnogie kształty, kolory, wzory i połączenia jednocześnie nie przyniesie żadnych efektów. Ale krok po kroku, najpierw proste, kontrastowe formy, następnie nowe kolory, wzory… gar wody zagotowany, zamieniamy go na większy, potem na wannę i ani się obejrzymy, a zagotowaliśmy cały ocean obrazów, form i barw. No dobra, odrobinę mnie poniosło, ale mam nadzieję, że nie muszę jakoś szczególnie przekonywać Was do koncepcji, że mniej znaczy więcej - szczególnie w pierwszym roku życia dziecka.

 

Pierwsza książka dla dziecka nie musi być oczywiście do cna prosta i ociosana, bo w każdym kolejnym miesiącu życia nasz maluch dostrzega coraz więcej i zaczyna interesować go coraz więcej (a nierozsądnym byłoby kupować coś, z czego przestaniemy korzystać po kilku tygodniach, noł noł noł, nie bądźmy “tymi rodzicami”).

Pierwszy rok życia, a nawet dwa, to czas, w którym jesteśmy głównym decydentem i autorytetem dziecka w kwestiach estetycznych (później gust naszego potomstwa zostaje skalany przez kulturę masową - tej niestety nie da się uniknąć “puszczając dziecię w świat” - do żłobka, przedszkola czy na weekend z dziadkami, a jeśli jakoś się da to proszę, powiedzcie jak!), dlatego wspaniale byłoby te proste kontrastowe ilustracje zaprezentować dziecku w naprawdę dobrej formie i jakości.

parallax background

"Pierwsza książka dla dziecka nie musi być oczywiście do cna prosta i ociosana, bo w każdym kolejnym miesiącu życia nasz maluch dostrzega coraz więcej i zaczyna interesować go coraz więcej. "

 

Do niedawna sądziłam, że wybór książek kontrastowych ogranicza się do tych z podstawowymi figurami geometrycznymi i lakierowanymi stronami, ale okazuje się, że nie! Zupełnie przypadkiem w moje ręce trafiła niedawno mała, zgrabna, kwadratowa książka, starannie zaprojektowana i po prostu piękna - “Popatrz w niebo 1” (jest też druga i trzecia część, kolejne etapy, dla starszych dzieci) Joanny Gębal i Moniki Zborowskiej. Wypuszczona na rynek księgarski w 2017 przez wydawnictwo Muchomor, została niejednokrotnie nagrodzona w prestiżowych konkursach, a ja przeżyłam dwa lata nieświadoma jej istnienia. Na szczęście nadszedł sromotny koniec mojej niewiedzy, a co za tym idzie, mój 8-miesięczny bobas… patrzy w niebo. Kontrastowe i kartonowe.

 

Obrazki w “Popatrz niebo 1” idealnie zaspokajają obecne potrzeby rozwojowe mojego młodszego syna, którego na ten moment niezwykle pasjonują wzory i kształty, w odpowiedniej izolacji (czyli nie naciapane jeden na drugim, ale w odpowiednim od siebie oddaleniu, każda figura musi mieć wokół siebie dużo przestrzeni). Starszak (5,5l.) też zresztą chętnie zerka na “Popatrz w niebo 1” i opowiada bratu o tym co sam dostrzegł na kartach książki - czasem są to tory kolejowe (a jakby inaczej!), kometa (albo jajko sadzone, które trochę się rozwaliło na patelni), czerwony Saturn z czarnym pierścieniem (innym razem przekreślona mazakiem flaga Japonii), kosmiczne burze, mgławice, rakietę (lub naostrzony ołówek, GALAKTYCZNY PĄCZEK (“Mamooo, ale czy na serio w kosmosie są jakieś pączki?” - pyta; “Z pączkami nigdy nic nie wiadomo.” - odpowiadam naśladując ton Włóczykija z kreskówki o Muminkach).

Maluch jak zwykle jest zapatrzony w starszaka i już sama możliwość przysłuchiwania się jego hipotezom na temat niezidentyfikowanych obiektów latających jest dla niego wielką frajdą, ale sam chętnie empirycznie sprawdza ich smak (hm… celuloza pokryta farbą drukarską, prima sort!) oraz upewnia się, że nie da się ich podnieść (jest na etapie ogarniania umysłem - i wzrokiem - perspektywy). Mała rzecz (i tania jak barszcz!), a dostarcza tyle wrażeń (i tyle spokoju dla mnie, alleluja!).

 

Jeśli miałabym kupić prezent dla niemowlaka to zdecydowanie postawiłabym właśnie na tę pozycję, bo po pierwsze - jest piękna, porządnie wykonana i wartościowa, a po drugie - przy tak wysokiej jakości - kosztuje mniej niż niejeden poliestrowy kocyk, grzechotka, czy - o zgrozo - butelka lub smoczek.

Wszystkie 3 części znalazłam na Ceneo:

Tutaj kupisz: "Popatrz w niebo 1"

Tutaj kupisz: "Popatrz w niebo 2"

Tutaj kupisz: "Popatrz w niebo 3"

Dodatkową atrakcją jest fakt, iż książkę można bez skrupułów zbezcześcić nożycami, bo jak sugeruje sam wydawca - po rozcięciu jej wzdłuż linii klejenia, właściciel książki ma możliwość układania z niej własnych szalonych niebiańskich kompozycji. Kolejnym etapem patrzenia w niebo jest część 2 i część 3 z serii, dla dzieci w wieku, kolejno, 1-2 i 2-3 lata.

Rodzicielska intuicja i doświadczenie podpowiadają mi, że “Popatrz w niebo 1” będzie cieszyć się uwagą malucha znacznie dłużej niż do dwunastego miesiąca życia, czego dowodem jest zainteresowanie starszaka tą pozycją. Na pewno jednak zaopatrzymy domową biblioteczkę w pozostałe dwie części.

 

Podoba Wam się taka książka kontrastowa? Macie ją w swojej kolekcji, a może zamierzacie kupić? Protip: być może znajdziecie ją na półce w swojej bibliotece :) Dajcie koniecznie znać w komentarzu (korzystając z formularza znajdującego się na dole tej strony, tuż nad stopką i zdjęciami z Instagrama) jakie są Wasze odczucia co do tego typu ilustracji i jakie pierwsze książki czytaliście/oglądaliście ze swoimi dziećmi.

Jeśli jara Was dobra literatura i kultura dla dzieci to koniecznie dołączcie do mojej grupy na facebooku - Intelektualny hummus dla dzieci, gdzie wraz z innymi rodzicami dzielimy się najfajniejszymi odkryciami na tym polu.

Subtelnie przypominam również, że oprócz bloga prowadzę również kanał na YT o tej samej tematyce (ale o zupełnie innej treści), na którym poza pogadankami o kulturze, edukacji czy językach obcych, znajdziecie między innymi playlisty z wartościową muzyką dla dzieci czy kołysanki i muzykę relaksacyjną dla najmłodszych.

Pozdrawiam

Monika

A Ty? Powiedz mi teraz co o tym myślisz -> -> -> NAPISZ KOMENTARZ